Szukaj:Słowo(a): karpaty ukrainskie mapa
http://www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=4345438

Może komuś się przyda przy planowaniu wakacji...
Mapy Ukraińskich obwodów 1: 200 000, Krymu,  gór, Rumuńskich Karpat,
przewodniki Rewasza i nie tylko:
(w przypadku kupna kilku przedmiotów istnieje możliwość negocjacji ceny)
Niezainteresowanych przepraszam.

nie polec
http://www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=4345438

Może komuś się przyda przy planowaniu wakacji...
Mapy Ukraińskich obwodów 1: 200 000, Krymu,  gór, Rumuńskich Karpat,
przewodniki Rewasza i nie tylko:
(w przypadku kupna kilku przedmiotów istnieje możliwość negocjacji ceny)
Niezainteresowanych przepraszam.



a ja polecam również 1:50 000, ukraińskie mapy Czarnohory i Gorganów,
ukazały się już 2 lub 3 wydania, pierwsze w 2002r., zupełnie przyzwoite,
bardzo dobrze odzwierciedlające topografię. Te setki ukraińskie
faktycznie fatalne ale pięćdziesiątki bardzo dobre i szczerze je polecam.
Mozna je kupić we Lwowie, widziałem też w Jaremczy.



A wlasnie, wyszla teraz mapa pt. "Syniak" z "Kartohrafii" - ucieszylem
sie, ze cos nowego z Gorganow, a tu "Karpaty wulkaniczne" i okolice
Mukaczewa :)

http://www.ukrmap.com.ua/maps/img/tur/SIN_bg.jpg - okladka
http://www.ukrmap.com.ua/maps/img/tur/sin_fr.gif - fragment


| mowisz moze o reprintach firmy PiTR kartografia?
| jesli masz arkusz Stanislawow, spojrz na strone z opisem.

| Pozdrawiam, Katia

Zgadza się, ale również jest zapis pod skalą: Wojskowy Instytut
Geograficzny
Warszawa 1932.
Więc chyba są to mapy WIG-owskie, tylko, że jest to reprint wykonany przez
podana przez Ciebie firmę.



Tak, to sa mapy wigowskie, z naniesionymi [zazwyczaj] wspolczesnymi drogami,
itp.
Przy okazji moge wyjasnic, ze ta plama w dolnym lewym rogu to nie kawa, ale
redaktor [wspolczesny] arkusza chcial w ten sposob zaznaczyc, ze tam juz sie
zaczynaja Karpaty....

A tak przy okazji czy wiesz, że są dostępne arkusze map Ukrainy 1:100 000
wydane w arkuszach przez Ukrainę?



wiem, ale do wigowek im daaaleko... sprawaija wrecz wrazenie, ze to nic
innego, jak tylko powiekszone 200-setki, bo tresci na nich niewiele wiecej.

Katia

| PS. Powstał w zeszłym roku Użocki Park Narodowy z wiatami i szlakami :o)

Naprawde sa tam szlaki i wiaty?! Cos mi sie nie chce wierzyc  - bo ZTCW to w
ukrainskich Karpatach w ogole nie ma szlakow turystycznych. Zreszta
turystyka indywidualna jest tam bardzo slabo rozwinieta i w zasadzie
zdecydowana wiekszosc turystow stanowia tam jednak Polacy. Z opowiadan
znajomych ktorzy wedrowali po ukrainskich Biesczadach, Gorganach i
Czarnohorze wiem ze jedynym "szlakiem" jest sciezka wzdluz przedwojennej
granicy polsko-czechoslowackiej, ktora wyznaczaja dawne slupki kamienne. Ale
zadnych innch znakowanych szlakow nie ma.

Moze ktos wie cos wiecej nt tego parku Uzockiego i szlakow w nim ?



Park powstal juz dawno, natomiast niedawno sie powiekszyl, no i we
wszystkich parkach probuja robic szlaki i sciezki przyrodnicze - to samo
w Synewirze, Karpackim, Gorganach, Wyznickim, Kuzijskim, Biosfery.
Jednak zeby wiarygodnie mowic o tych pomazancach ukrainskich, trzeba by
je co miesiac przechodzic - sytuacja sie zmienia dynamicznie i
niespodziewanie. Poza parkami tez jest mnostwo szlakow, strzalek,
drogowskazow - jedne robione z glowa, jak ten gorganski czerwony (na
razie przelecz Wyszkowska-Popadia), a inne kompletnie bez glowy - ja bym
niezmiennie polecal kompas i mape.

btw: uzanski, nie uzocki - uzocka jest przelecz.

Witajcie,
czy ktoś mi doradzi, czy w tamtych okolicach działają jakieś kolejki
wąskotorowe (nawet leśne, przemysłowe). Bo z mapy Karpaty ukraińskie wynika że
jest tam troche torów. Jeśli tak to skąd dokąd, gdzie zaczynac, z kim
rozmawiać i ile czasu zajmuje taka wyprawa?

Drugie pytanie to czy sa w tamtych okolicach jakieś ciekawe linie kolejowe do
zaliczenia??

Serdecznie dziekuje za porady i ew. linki

Jedrek


Witajcie,
czy ktoś mi doradzi, czy w tamtych okolicach działają jakieś kolejki
wąskotorowe (nawet leśne, przemysłowe). Bo z mapy Karpaty ukraińskie wynika że

Jedrek



W Czarnohorze kolejek waskotorowych nie ma. Jesli juz, to Gorgany po
stronie galicyjskiej (Osmoloda) i zakarpackiej (Ust-Czorna). W Osmolodzie
bylem trzy lata temu, to wszystko bylo zrujnowane i raczej niz tam juz nie
jezdzi. Na Zakarpaciu nie wiem, jak wyglada.

Pozdrawiam,

K.




| wąskotorówek.
No zaraz, a Dolina? A Beregowo? to chyba jednak blizej niz Rumunia...

pozdr
a



Z Doliny to dokąd jeździ? Jest wykorzystywana? Na mapie widać zaznaczone
tory w dolinie Świcy. Akurat tego rejonu Gorganów nie znam. Info o braku
wąskotorówek czerpałem od znajomego, który pisał pracę o ukraińskich
Karpatach (jeśli dobrze pamiętam). Ale jak piszesz, że coś jeszcze
jeździ, to już wiem gdzie pojechać na wakacje ;)

pzdrw
Stasiek

Czesc,

Organizuje od kilku lat wycieczki gorskie w Karpaty ukrainskie.
Podczas tych wycieczek mialem okazje "na zywo" zobaczyc kilka kolejek
o ktorych piszesz. Napewno jezdza:
- kolejka w okolicach Osmolody kilka dolin (Gorgany) - trupy + ciezarowki
  szynowe
- kolejka dolina Teresvy (Zakarpacie) - trupy + parowe

Prawdopodobnie moga kursowac jeszcze kolejki w okolicach Ust Czornej
(Zakarpacie) ale nie widzialem ich na wlasne oczy.

Obecnie w Karpatach ukrainskich malo jest kolejek w stosunku do tego co podaja
mapy WIG. Polecam mapy austryjackie 75-ki zamiast WIG czy PTR.

Czy masz moze przedwojenna mape sieciowa PKP z terenow dawnej RP
na ziemiach obecnie ukrainskich ?

pozdrawiam,
PABLO, Klub Karpacki
http://www.klub-karpacki.org/

a scisle mowiac, w rejonie po-gorskim i gorskim (Biesczady Wsch, Gorgany,
Czarnohora)
na mapach troche ich jeszcze jest, czy wiecie, ktore i czy w ogole cos
kursuje? gdzie? towarowo czy pasaz?
mapy-reprinty sa fajne, ale nie bardzo, bo imho maja az za duzo detali, i
wszystko jest tam w mikro rozmiarach, plus jakosc druku (Rewasz?) nie jest
rewelacyjna, zeby nie powiedziec wprost... kiepska.
czy polecalibyscie ktores z kolejek do "zaliczenia" (przejechac sie, przejsc
wzdluz torowiska) ze wzgledow na krajobraz, architekture (stacje, mosty,
tunele)
czy zobaczyc jeszcze mozna koleje parowe? w ruchu, czy juz tylko "trupy"?
czy ktos byl? czy sie wybiera? czy macie jakies zdjecia? czy sa strony
ukrainskie? (www) w ktorych mozna sie czegos dowiedziec...?
tyle pytan. na razie.
marek







Obecnie w Karpatach ukrainskich malo jest kolejek w stosunku do tego co
podaja
mapy WIG. Polecam mapy austryjackie 75-ki zamiast WIG czy PTR.



a gdzie mozna kupic/pozyczyc/skanowac/ukrasc/
eee, cofam to ostatnie ;)
... te mapy austryjackie. masz na mysli... no, cesarskie-austriackie, nie
wspolczesne?
(moze glupie pytanie, ale chce sie upewnic)

Czy masz moze przedwojenna mape sieciowa PKP z terenow dawnej RP
na ziemiach obecnie ukrainskich ?



nie mam, niestety. Czy nie jest to jednak "do wytropienia"?
Tzn w jakims muzeum... nie wiem, M narodowym, kolejnictwa (jest takie?)
moze w archiwum? Chyba nie wszystko sie spalilo w II wojnie?
Tak, jak teraz wisza we wszystkich biurach PKP mapy kolej. Polski, tak
pewnie wisialy przed wojna. I w czasie wojny pewnie tez.
A moze Niemcy zrobili swoje???
to tylko gdybania.
moze ktos ma INFORMACJE?
marek

W te wakacje wybieram sie autkiem z DC do Kraniewa w Bulgarii [nad morzem

Czarnym].
Planuje jechac przez Slowacje, Wegry i Rumunie, ale jako ze tereny te beda
mi obce, chcialem sie spytac, czy znacie jakas wygodna trase z ladnymi
widoczkami?:)



Moja trasa!! Najklawsza wycieczka jaka zaliczylem.
W tamta strone jechalem przez Ukraine - odradzam
(zwlascza zes z rodzina), wracalem tak jak mowisz
i od tamtej pory choruje na Rumunie, a dokladnie
Wschodnie Karpaty i Transylwanie. Nigdy nie
widzialem piekniejszych terenow.
Sugerowalbym nocleg w Hungarii przed rumunska
granica i caly dzian poswiecic na Rumunie - trasa
KONIECZNIE przez srodek gor - wieczorkiem
zas Kraniewo (mam nadzieje ze zajrzycie do parku
w Balcziku, ktoregos dnia).

Aha, jeszcze jedno. Nie jedz zbyt wolno,
jak cos fajnego zobaczysz to sie zatrzymaj.
Rumuni jezdza naprawde szybko i obtrabiaja
zawalidrogi.

Pozdrawiam i zycze udanego wyjazdu
(jeszcze w domu przejrze mapy i zdjecia,
to moze cos dopisze)


Dopoki bede mogl, bede po gorach lazil, bral udzial we wszelkiej masci kursach i ciagle sie uczyl. A jak sie ujebie, to sie ujebie.


Nic dodać, nic ująć. Nie widzę lepszej metody nauki. Kurs jako podstawa, dopiero później łażenie z kolegami.
Jeszcze jedno. Warunki zjmowe w Beskidach w diametralny sposób róznią się od wysokogórskich. W Bieszczadach można tylko sprawdzić, czy podoba się wam zimowe chaszczowanie. Chyba tomtom napisał, że nasze górki są najlepsze aby nauczyć się dobrze posługiwać mapą i kompasem. Już nauki rozbijania zimowych biwaków tutaj bym nie polecała. Zbyt dużo osób w tak nierozsądny sposób odeszło z tego świata.
Bieszczady mam już za sobą. W tym sezonie zimowym jedziemy w ukraińskie Karpaty wsch. Dopóki jeszcze możemy. Czarnohora jest już sprzedana. Za trzy, cztery lata będzie tam jedna wielka stacja narciarska. Potem zaś dobry kurs i góry wysokie.
Zaraz tam oburzenie. Zwrócenie uwagi i tyle.
Zobacz sobie mapę WIG i porównaj nazwy na mapie i te, które są w tych schematach szlaków. Niektóre to są strasznie przekręcone (np. jest Wielka Budyjowska, która ma też nazwę rumuńską, a nie Budaszewska Wielka)


Wiem o błędach. Mimo wszystko chciałam opublikować informacje o szlakach. Nie są naniesione na mapy, nikt prawie o nich nie wie. Dla mnie to była ważna informacja. Sądzę, że moglaby być przydatna innym userom. Tekst ten to fr. wykładu pani z Zachodnioukraińskiej Organizacji Turystycznej z Lwowa. Taki tekst ktoś opublikował w materiałach pokonferencyjnych. Zrobił to przewodnik znacznie lepiej znający ukraińskie Karpaty niż ja i śmiem twierdzić, że znacznie lepiej niż większość piszących tu przewodników. To orginalny tekst dostarczony przez stronę ukraińską.
QuadoKraina_II
Termin 22-25 maja 2008
Lokalizacja Ukraińskie Karpaty

Trasa będzie wiodła starą granicą austro-węgierską znaną z wypraw 4x4 Karpackiego Kordonu. QuadoKraina II to impreza o charakterze turystyczno-przeprawowym, przeznaczona dla każdego kto jest zainteresowany, zdobywaniem pięknych Karpat

Chcemy pokazać Wam Ukraińskie Karpaty ... prawdziwe. Połoniny i brak cywilizacji... jedziemy w sam środek off-roadowej białej plamy. Kto był już na Ukrainie wie jak tu jest, różnica tylko w tym że, podróżować będziemy wraz z ludźmi z tutejszych klubów. Trasa biegnie drogami, które istnieją tylko na mapach.... Z dala od wielkich miast, miejskich ciśnień i fastfoodów. Po prostu Ukraina.

Czy powalone drzewa zmuszają Was do odwrotu ? Na Ukrainie nie ma zwyczaju, (inaczej jak w Polsce), utrzymywania górskich dróg dojazdowych wspólnymi, sąsiedzkimi siłami. Nie istnieją tu przekosy poprzeczne na stromych podjazdach, ułatwiające wodzie odpływanie w bok drogi. W czasie deszczu, po górach, środkiem dróg spływają istne wodospady, wycinają w gruncie rozpadliny i wąwozy o gigantycznych rozmiarach.

Liczba miejsc ograniczona

Więcej informacji: http://ukraina4x4.pl/quadokraina.php
Kontakt Arek kom:500050222 arsza1@o2.pl, quady@ukraina4x4.pl

Tak było w ubiegłym roku: http://ukraine4x4.eu/ukr0...ir=./quadokaina
Witaj Czarny Mirku . 7 listopada atakuje Karpaty Ukraińskie , cel Czarnohora i zdobycie Howerli , oczywiście od granicy w Krościenku na ile sie da drogami jak najbardziej lokalnymi . Tutaj pytanie - mapy, jakie polecasz ( odnośnie nawigacji również ) . Pozdrówki
Celowo nie pisze na priva bo Twoja odpowiedż może i innym się przyda.
Mirek, dzięki za wyczerpującą info . Własnie oglądam te GPSy na Allegro . Fotorelacja z ukrainy na priva poleci . Dojechałem do osad do których można dojechac podrużując tylko korytami rzecznymi oraz do najwyżej położonego zamieszkanego obiektu - Stacji Meteorologicznej pod Howerlą . Motocykli widzialem kilka z koszem, w większości Jawy i Iże , jeden Dniepr MT . Emki i Kaśki znają ale widzieć ani razu będąc na Ukrainie na drodze nie widziałem ( ale popytać to wiedzą kto ma ) . Długi temat na rozmowy przy piwie . W sumie trachnąłem 3000km ,z czego połowe po Ukrainie . Jeżeli ktoś chce jechać w Karpaty Ukraińskie i pojeździć drogami oznaczonymi na mapie na żółto to tylko i wylącznie na długim wahaczu pchanym i zdrowych amortyzatorach . Takie moje przemyślenia to : jeżeli chcecie sie zasymilować z ludnością i nocować u gospodarzy (sami proponują nocleg) to trzeba jechać w jeden pojazd . Wszelkie wyjazdy grupowe tak naprawde odcinaja Was od poznania Ukrainy i ludzi takimi jakimi są naprawdę . Oczywiście jazda grupowa ma też sporo zalet - nie trzeba dawać łapówek i "podarków" i policja nie haltuje tek często

Oto link do zdjęć .Co prawda nie motocyklem ale jest pojęcie oskali trudności i tym co po drodze .

http://picasaweb.google.c...rpatyUkraiSkie#

Na zdjęciu również sfotografowany przez nas duch .
Wracając do tematu map Ukrainy.
Kupiłem w sobotę mapę Karpat Ukraińskich we wrocławskim sklepie turystycznym z mapami:
Księgarnia Podróżnicza S.C.
Wrocław, ul. Wita Stwosza 19 /20, tel. 071 7923065

koszt 19.50 zł,
Tytuł Ukraińskie Karpaty
wydawnictwo: Kijwska Wijskowo-kartograficzna Fabrika - pisane cyrylicą
Skala 1:200 000 - ale bardzo dobra moim zdaniem.

Może w większych miasta w jakiś sklepach alpinistyczno-turystycznych będzie też dostępna, Lub jak zadzwonicie do wrocka to wam podadzą z jakiej hurtowni to dostali.

Pozdrawiam
Cezar, kup mapę "Karpaty ukraińskie" laminat . Jesli chodzi o wykonanie to nie widziałem lepszej mapy . Calkowicie odporna na wielokrotne składanie i kąpiele wodne , moze też słuzyć jako obrus . Ostatnio uzupelniam kolekcje map i całkowicie przechodze na laminaty "Super Mapa " .
Trochę informacji z historii tej drogi.
Tą trasą przebiegał odwieczny szlak handlowy pomiędzy Marmaroszem (Węgry) i Pokuciem (Ukraina). Juczne koniki przenosiły tędy, między innymi rozlicznymi towarami, węgrzyna (węgierskie wino) na północ, a w drugą stronę przepędzano woły. Po mozolnym podejściu od węgierskiej strony dolinami, przez las szlak wyprowadzał na połoniny i dłuższy czas nimi prowadził na wysokości 1500 - 1550 m n.p.m. Opadał do doliny Czarnego Czeremuszu i po jego przekroczeniu wspinał się ponownie na przełęcz w następnym grzbiecie z której schodził do doliny Białego Czeremuszu. Dolina Czarnego Czeremuszu była zbyt uciążliwa dla chcących ja przejść wzdłuż rzeki.
Von Mackensen dowodził obroną tego odcinka łuku Karpat przed wojskami rosyjskimi podczas I WŚ. Przypuszczalnie dla umożliwienia transportu artylerii i zaopatrzenia podległych mu oddziałów wykonano tą trasą pierwszy trakt kołowy.
Po wojnie trakt podupadał bo dla II Rzeczpospolitej nie miał znaczenia gospodarczego. Z inicjatywą budowy tą trasą szosy wystąpili Rumuni. Dla nich było by to korzystne połączenie, poprzez tereny polskie, rumuńskiej Bukowiny z resztą kraju. Skończyło się tylko na planach.
Nie udało mi się tam dotrzeć, ale wiem, że na radzieckiej mapie z lat 80-tych w tym miejscu jest zaznaczona droga z Ukrainy do Rumunii (brak przejścia granicznego ).
Mapa ukr. juz "przechodzona", sa bledy ale generalnie sie przydawala (dlatego jest w strzepach i musze ja posklejac;) Mapa: Marmarosi-havasok, Szvidovec,Csornahora,Rahoi-hegyek 1:50 000, wyd. Karpatia ISM
z reprintow znalazlam na razie 2ie WIG: 1:100 000 RACHOW: Swidowiec,Czarnohora, Pol Krasna,Karpaty Marmaroskie i POROHY:Gorgany,Sywula,Popadia, Krp Brzezne. Ale mialam wiecej tych map, wiec poszukiwania trwaja.

Co do przewodnikow: Janusz Gudowski, "Ukrainskie Beskidy Wschodnie, Na beskidzkich szlakach " tom1 Gorgany ,Czarnohora,Karpaty Marmaroskie, Poloniny Hryniawskie i tom 2: Beskidy Pokuckie,Bieszczady Wschodnie,Swidowiec, Borzawa, Polonina Krasna,Szlaki Wodne;) W przewodnikach sa w niewielkiej ilosci mapki pogladowe bez poziomic. Mapy uzywalam jak najbardziej natomiast przewodnikow nie czytalam nigdy bo mi sie nie chcialo - obrzydzenie zawodowe;))

Co do spotkania nad mapami jestem jak najbardziej za;)

Co do terminow to moze by tak 29 a najdalej 30 (tak zeby miec szanse 31.07 rankiem wczesnym byc w P-niu...) skonczyc we Lwowie na ten przyklad i kto musi ten wroci a kto moze to zostanie i bedzie zwiedzal?:)
znalazlam reszte map:
-ukrainska 1:100 000 i 2ga 1:200 000, niezbyt dobra - kawalek naszego pogranicza na wys. bieszczadKARPATY WSCHODNIE CZESC POLNOCNA -reprint,pogladowka 1:1000 000
-KARPATY WSCHODNIE GORGANY CZARNOHORA SWIDOWIEC reprint 1:300 000
-WIG 1:100 000 zabie, Jasieniow-ale to juz daleko, za Rachowem jeszcze
i to tyle by bylo z tego co mam w domu:)
Bishkopt - jak tam? Dzisiaj?
Mi w sumie pasuje każdy dzień oprócz jutra - biletu na Jane's Addiction nie oddam!!!
To może mój mapowo-przewodnikowy stan posiadania:
- wspominana mapa węgierska (kawał Czarnohory, prawie cały Świdowiec, wschodni kraniec Gorganów)
- ukraińska przeglądówka "Karpaty Ukraińskie", 1:200000
- Express Mapowe Gorgany, Świdowiec, Czarnohora, 1:250000
- przeglądówki polskie "Karpaty Wschodnie" i "Ruś Zakarpacka", 1:300000
- Gorgany sklejone z WIGówek, ale brak zachodniego skrawka, mapa zaczyna się mniej więcej od Popadii chyba, 1:100000 (chyba)
- Bieszczady Wschodnie od Krukara, ale tam nie ma nic na wschód od linii Sławsko-Skole, 1:100000
- Bieszczady - reprint z WIGówki, powiększony do 1:75000, ale głównie arkusz Turka, więc średnio się przyda
(Weronika ma zagadać z CSSem ile by u nich kosztowało wydrukowanie WIGówek, które są w sieci.)
Dodatkowo mam:
- rzeczony dwutomowy przewodnik Gudowskiego - mapy czysto schematyczne (acz przydatne, dobrze na nich widać układ grzbietów i dolin), za to w cholerę opisanych tras (pytanie na ile dobrze)
- "Ukraina Zachodnia" z Bezdroży
- "Lwów" z Rewasza, ale raczej nie wezmę, bo ile można dźwigać
- "Gorgany" z Rewasza; i to bym raczej wziął - schematyczne mapki całego pasma (1:200000) i opisy tras
To chyba wszystko.

EDIT: Po przejrzeniu cennika CCSu (bynajmniej nie CSSu) stwierdziłem że na moje potrzeby średnio mi się to opłaca i domówiłem WIGówki: Skole, Sławsko, Pikuj, Seneczów, Rafajłowa, Mikuliczyn, Nadwórna, Porohy.
Hmm nie wiem czy te ksiązki, które ja czytuję można zaliczyć do literatury górskiej. Bardziej od wspomnień, opisów wypraw interesują mnie literatura krajoznawcza, przewodniki, ksiązki poświęcone przyrodzie. Przede wszystkim polecam pozycję do której powróciłam po dwóch miesiącach: "Karpaty i Podkarpacie" Ossendowskiego. Przepięknie wydany przez wydawnictwo Libra reprint wyjątkowo ciekawej książki wydanej w latach 30-tych XX w. Równie ciekawa jest literatura faktu w" trudnej tematyce określanej mianem tajne łamane przez poufne", czyli "Arłamów bez kurtyny " Wiesława Białkowskiego.
Jeżeli pozwoicie to poreklamuję jeszcze bibliografię bieszczadzką, którą tworzę na naszym forum
www.forum.bieszczady.info.pl/forumdisplay.php?f=20
Znadziecie tam ksiązki poświęcone Bieszczadom, ich historii, etnografii, przyrodzie, przewodniki, informatory i mapy. W związku z tym, że powoli tracę nad tym kontrolę to bibliografia powiększa się o Karpaty słowackie i ukraińskie.
Tematem jak najbardziej "na miejscu", a jednocześnie off-roadowym będzie na pewno ocena użytkowa nowej propozycji mapy Ukrainy do Gaminów.



Oglądałem ją dziś w nocy (na "ichnim" www) i byłem przekonany, że umożliwia autorouting. Niestety nie, a szkoda. To faktycznie najlepszy dotychczas produkt na UA dla GPS. Wszystkie poprzednie były (i są) w skali 1:500 000 (miasta 1:10 000).

Na pewno będą problemy z wyszukiwaniem POI i adresów, bo zasady transliteracji cyrylicy na alfabet łaciński są dla przeciętnego śmiertelnika dość skomplikowane. A jeszcze dochodzi tu typowe dla tego kraju pomieszanie, czy raczej wzajemne przenikanie się, rosyjskiego i ukraińskiego w nazewnictwie. Szczególnie na wschodzie i południu.
Już ze zrzutów ekranowych widać, że autorzy map nad tym nie panują.

Ciekawy jestem dlaczego (na podstawie lektury rozmaitych internetowych forów ukraińskich mogę się jednak domyślać) mapa nie jest dystrybuowana na Ukrainie na nośnikach CD. Można ją tam uzyskać wyłącznie na kartach pamięci, lub przynieść do dealera swój odbiornik, do którego mapa zostanie wgrana przez pracownika sprzedawcy.
Kwestia braku MapSource na CD nie ma tu chyba znaczenia...

Tak czy inaczej, must have dla osób wybierających się na Ukrainę.

Żeby nie było zbyt "off-topicowo w topicu off-roadowym" - ciekawe jak z odwzorowaniem dróg gruntowych? W Karpatach jest ich całe mnóstwo. I faktycznie byłyby pewnie gratką dla "terenowców".

P.S.
Ewentualne zapytania: a są na Ukrainie inne drogi niż gruntowe? - będą przy obecnym kursie absolutnie politically incorrect.

Pozdrawiam,
szukalem map w interncie bieszczad (Karpat) po stronie ukrainskiej. Znalazlem i mam pytanie do ludzi dobrej woli ktorzy znaja cyrylice i maja troche wiedzy. Czy ta mapa nada sie do nawigacji GPS, i w jakim standarcie jest zrobiona ? link to(oczywiscie tylko do jednej z szeregu map): http://mapy.mk.cvut.cz/data/Ukrajina-Ukraine/Topo%201_100%20000/M-34/M-34-120.jpg


Pogórze Przemyskie uznawane jest za najdziksze i najciekawsze w Karpatach Polskich. Północną i zachodnią granicę pogórza wyznacza rzeka San. Na wschodzie granicę stanowi umownie granica z Ukrainą. Na południu Pogórza Przemyskiego znajdują się Góry Sanocko-Turczańskie, mało znane, a zapewne warte uwagi...

Na prezentowanym obszarze mapy "Pogórze Przemyskie, Góry Sanocko-Turczańskie" znajdziecie zakątki z niemal pierwotną przyrodą, miejsca odludne i trudno dostępne oraz liczne ciekawostki historyczno-kulturowe. Wyjątkowy klimat tworzy również unikalna drewniana architektura sakralna, a osobliwości środowiska przyrodniczego łączą się tu z bogactwem kultury i tradycji.

Szczegółowy plan Przemyśla ułatwi jego zwiedzenie. Przemyśl to miasto malowniczo położone, zabytkowe, wielokulturowe, o bogatej historii, gdzie znajdziecie wspaniałą katedrę św. Jana, a ze wzgórza zamkowego rozciąga się przepiękna panorama. Stąd dostrzeżemy Twierdzę Przemyśl olbrzymi zespół obiektów obronnych - tajemniczy i owiany licznymi legendami. Z Twierdzą Przemyśl związane są losy postaci słynnego idioty Józefa Szwejka, który w IV części powieści "Przygód dobrego wojaka Szwejka" przebrany w rosyjski mundur trafia do austriackiej niewoli...

Liczne szlaki piesze i rowerowe oprowadzą Was po najciekawszych zakątkach opisywanego obszaru. Plan Przemyśla w skali 1:12 500. Mapa weryfikowana w terenie.

Plastyczna rzeźba terenu. Skala 1:50 000. Siatka geograficzna, zgodna z GPS.

ISBN: 978-83-7605-066-9
wszyscy tak reklamuja te WIGowki musze kiedys sie z nimi zapoznac mnie bardzo przypasowala taka jedna mapa z GPS "karpaty ukrainskie" taka laminowana. Na czarnohorze i swidowcu zdawala w miare egzamin. A po bieszczadach wschodnich to chodzilam z mapa samochodowa ukrainy! mowie wam, atrakcje murowane
W związku z tym ze przeszlismy już Karpaty od Bratysławy do Rachowa, to został nam odcinek Czarnohory a potem 600 km odcinek w Rumunii. Co do Pienin to nie zgodziłbym sie z twierdzeniem że Pieniny to Beskidy. Inna budowa geologiczna, położenie pomiedzy Karpatami Zewnętrznymi a Karpatami Wewnętrznymi. Pieniny należą do tz. Pienińskiego Pasa Skałkowego który zaczyna się w okolicach Bratysławy i ciagnie się do Rumunii. Ma długości około 600 km. Pieniny Polskie są najwyższymi górkami w tym pasie. Tak jak napisałem inna budowa geologiczna, inna roslinność, to wszystko odróżnia je od Beskidów. Co do Małej Fatry to należy do Karpat Wewnętrznych a te zbudowane są w większości z skał krystalicznych. Rzeka Wag dzieli małą Fatrę na dwie części na tz. Krywańską z najwyższym szczytem Krywaniem i Martińskie Hole. Część Krywańska jest ciekawsza. Można przejść z przełomu Wagu aż po Rozszutce granią spotykając po drodze miłe i przytulne schroniska górskie. Nstępnym pasmem jest Wielka Fatra a następnie Niskie Tatry. Przepiekne wędrówki ale sporo ludzi. Dla tych którzy wolą ciszę i spokój polecam Bieszczady Ukraińskie. Chodzi się tam bez szlaków za pomocą mapy i kompasu. Zero ludzi a góry przepiękne. Ale nie tylko Połonina Borżawy, Połonina Równa, Połonina Krasna/Czerwona/ Świdowiec, Gorgany i najwższa Czarnohora. Przepiękne góry ludzi niewiele ceny dla nas atrakcyjne.
...
Ja po zakończeniu "kariery zawodniczej" zajęłam się turystyką górską - w pewnym okresie dość intensywnie, a i teraz jeszcze ze trzy razy w roku bywam w górach, przy czym są to rejony nie eksplorowane - Karpaty Ukraińskie i Rumuńskie, tak więc podstawą jest kompas, mapa i zdolność przeżycia w ekstremalnych czasem warunkach. Mogę więc powiedzieć, że doświadczenie górskie mam, a i wypracowaną kiedyś wytrzymałość również. Jedyna przeszkoda - termin - w listopadzie prawie na pewno będzie już śnieżek w górach, dzień krótki i w ogóle zwykle mało przyjemnie. Sprawa do rozważenia. Pozdrawiam!
Panowie (ewentualnie i Panie).
Piszę tekst o walkach II Brygady w Karpatach 14/15. Potrzebuję rozszyfrować jak się nazywa po ukraińsku miejscowość z węgierska zwana Ökörmezö. To leży na pónoc od Chustu (Khostu) w pobliżu głównego wododziału Karpat. Macie jakieś mapy tamtego regionu, albo znacie jakieś strony w necie gdzie mogę to znaleźć. To jak, pomożecie?
To tak:
1. Idąc głównym łukiem Karpat, wzdłuż dawnej granicy polsko - czechosłowackiej:
- Bieszczady Wschodnie - 4 dni
- Gorgany 6-7 dni
- Czarnohora - 4 dni (koniec na szczycie Stoh 1653 m n.p.m. - granica rumuńsko - ukraińska)

2. Idąć głównym łukiem Karpat + pasma Zakarpacia:
- Połonina Równa z Ostrą Hora i Holicą - 3 dni
- Połonina Borżawa z Połoniną Kuk - 3 dni
- Połonina Krasna - 2 dni
- Świdowiec - 3 dni
+ punkt 1

Oczywiście czasy są szacunkowe, nie uwzględniają załamań pogody itd...
Realizacja obydwóch punktów byłaby trochę mało praktyczna... wystarczy spojrzeć na mapę, trzeba byłby się cofać i wykonywać dziwne manewry...

Co do kasy, to nie trzeba jej dużo, myślę że idąc wg pkt. 1 można oblecieć w 200 zł...
Mnie to się najbardziej marzy zdobyć wreszcie Luboń Wielki A to z tego względu, że wybierałam się już tam mnóstwo razy i zawsz qrde coś.. a to deszcz, a to bucik się rozpadł, a to nie mieliśmy mapy i pokićkalismy szlak! No zawsze qrde coś! Więc Luboń Wielki na początek!
Poza tym, z marzeń (a może raczej planów) bardziej przyziemnych, bo polskich to chciałabym przejść czerwony szlak od Wołosatego po Ustroń, za jednym zamachem oczywiście

Eeeeech no i góry Ukrainy i Rumunii.. Gorgany, Czarnohora.. połoniny we mgle.. mmhmm.. Przejść cały łuk Karpat w czasie jednej wyprawy to byłoby dla mnie coś

Jeżeli chodzi o bardziej szpiczaste i zaśnieżone.. to nie cierpię jak wieje, jak jest zimno i jak śnieży.. więc narazie za bardzo o nich nie marzę, chociaż nie twierdzę że w najbliższej przyszłości się to nie zmieni! Jak mi się coś zamarzy to Wam powiem w pierwszej kolejności!! W sumie taka Monte Rosa.. hmm.. na początek mogłaby być
Mapa sztabowa 1933r. Babia Góra, 1:100000



Tylko bez dobrej lupy, ani rusz, jak oni malowali te mapy?

Rzeczywiście wykonanie tych map to było mistrzostwo świata.
Są bardzo poręczne i dobrze się z nimi chodzi (reprinty arkuszy obejmujące Karpaty Wschodnie obecnie na ternie Ukrainy)
Od mojego przyjaciela Rzeźnika dostałem w tym roku pod choinkę mapę Karpat Ukraińskich i teraz ostro ją studiuję.


Gratulować przyjaciela!
Napisz jeszcze z jakiego wydawnictwa i jaki ma dokładnie zasięg, bo Karpaty Ukraińskie trochę się ciagną i jest po czym chodzić
301 - Bednarz (Wzgórza Niemczańsko - Strzelińskie)

Gratulować przyjaciela!
Napisz jeszcze z jakiego wydawnictwa i jaki ma dokładnie zasięg, bo Karpaty Ukraińskie trochę się ciagną i jest po czym chodzić



132 - ???

A pewnie że gratulować
W tym roku we wrześniu minie 10 lat naszego poznania i wspólnych wędrówek górskich. Będziemy musieli jakoś uczcić ten jubileusz

A co do mapy to mapa jest wydawnictwa ExpressMap.
Jej skala to 1:250 000. Swym zasięgiem obejmuje Czarnohorę, Świdrowiec, Gorgany.
Słynne "WIGówki"

Są to reprinty map z czasów międzywojennych. Podróżnicy nader często korzystają z map karpat ukraińskich, gdyż do niedawna były to jedyne mapy możliwe do kupienia tych rejonów.

Zresztą fajnie się to trzyma w ręku, nowy papier a w środku mapa prawie, że ręcznie robiona.
mizeria straszna z tymi mapami
(...)
A w ogóle mam problem zlokalizować gdzie jakie pasmo na tej Ukrainie. Mam atlas wschodniej Europy, ale przy całkiem przyzwoitej skali totalny brak opisów pasm górskich, wysokości + cyrylica



Idź na arkońską do księgarni "U Piotra" i przeglądnij sobie reprinty WIG-ówek wydanych przez ΠTR Kartografia, a także Karpaty Wschodnie tego samego wydawcy ( http://www.rewasz.com.pl/php/strony/dane_szczegolowe.php?do_kosza=pi_hryn&rozdzielczoscX=1024&rozdzielczoscY=768 )
Są jeszcze "Centralne Gorgany" i "Czarnohora"- mapa ukraińska i jeszcze compass wydał Gorgany, ale mapa compassu nie jest w sprzedaży. Wyszły też Bieszczady Wsch. pod redakcją W. Krukara, ale tez nie są w sprzedaży.
I była jeszcze mapa 1:250 000 węgierska (Dimap??) bodajże z Rusią Zakarpacką ZTCP, i ZTCP jest też Czarnohora węgierskiego wydawnictwa (na czeskim serwerze z mapami była). I jest jeszcze ukr. mapa 1:200 000 obejmująca Karpaty ukraińskie

O właśnie, to byłby piękny materiał na grę wstępną. Zakładam że to nie mapa schematyczna.



regionalizacja fizyczno-geograficzna to już perwersyjne praktyki sado-maso (-;
(BTW: Kondracki parę razy zmieniał zdanie i "Karpaty" sa miejscami neiaktualne - w polskiej części lepiej tegoż też wyczerpaną "G. region. Polski");

na grę wstępną to ukraińskie góry i doliny dużo lepiej obnażyć
dostępną jeszcze (podałem linki) Piterową przegladówką
"KarpatyWschodnie" 1:300k
(ewentualnie uzupełnioną takąż "Rusią Zakarpacką");

ukraińskie 200k są przydatne do przemieszczania się w góry,
ale ww. dają jednak lepsze pojęcie o pasmach, szczytach, istotnych punktach/obiektach
z pktu widzenia polskiej turystyki

Serdeczności,

Kuba

....i jeszcze dodam:
http://www.britannica.com/eb/art-1450/Regional-division-of-the-Carpathian-Mountains-and-a-geologic-cross
różowe na lewo od Howerli - Świdowiec, na lewo i w górę - Gorgany
dalej na lewo (mało różu) Bieszczady Wsch. i Beskidy Brzeżne, a pod nimi - od od zach: Równa, Borżawa i Krasna
w górę od Howerli - G.Pokucko-Bukowińskie/Beskid Huculski
w prawo/dół - Czywczyńskie, Hryniawskie, w dół - Marmaroskie
(((-;
Basia Z. napisał(a): Nijakich różowości tam nie widzę.



o.k., nie różowy - brudnołososiowy - lepiej?
((-;

ciemniejszy w każdym razie - w legendzie jako 1000-2000

OK - teraz rozumiem.

Nie od dziś wiadomo, ze mężczyźni i kobiety inaczej postrzegają kolory.

Ale w związku z tym może Misiaty zrozumiał to tak samo jak Ty.

Mimo wszystko mapka jest "bardzo mocno poglądowa".

A tą 1: 300 000 mam i nie uważam jej za rewelacyjną.

Jest też foliowana mapa "Karpaty Ukraińskie" w skali 1: 250 000.
Całkiem niezła do celów dojazdu i wyrobienia sobie poglądu.

O ta tutaj:

http://www.wysylkowo.pl/product_info.php?products_id=48028

"U Piotra" na pewno tez będzie.

Pozdrowienia

Basia

Jest też foliowana mapa "Karpaty Ukraińskie" w skali 1: 250 000.
Całkiem niezła do celów dojazdu i wyrobienia sobie poglądu



...tudzież do wyrobienia sobie kanapek i/lub siedziska (jako ceratka)
czy wyrobienia sobie nawyku do nieprawidłowego nazewnictwa
(chyba, że w kolejnym wydaniu, po masakrycznej recenzji w 'Płaju'
ExpressMap co zmienił (-; )

Serdeczności,

Kuba

Co do Bieszczadów to bardzo dobrą mapę wydał Compass. Ta, o której wspomina lucyna to jest już dla fanatyków.

No a zimą to najlepsze są mapy topograficzne 1:25.000 (tzw. "sztabówki")



Dla fanatyków.Podoba mi się to określenie.Bardzo trafne.
Ciekawa jest też mapa Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie 1:75 000 PPWK.
W ogóle sztabówki są moim zdaniem najlepsze. Do końca nie jestem pewna czy wszystkie ale część map wydanych przez P(pi nie mam na klawiaturze)TR Kartografia Warszawa jest na podkładzie przedwojennych map topograficznych Wojskowego Instytutu Geograficznego. To wydawnictwo wydrukowało kilkanaście map ukraińskich Karpat. Część z nich była dodatkiem do Aldamachu Karpackiego "Płąj". Wśród nich są takie rodzynki jak Góry Czywczyńskie Połoniny Hryniawskie 1:75 000-powiększenie także map WIG.
No dobra - przejrzałem ten serwerek polecany w kilku wątkach na tym forum ftp://gps.rybnet.pl/ (właściwie to nawet mam go już na dysku) ale nie znalazłem na nim tego co mnie najbardziej interesuje.

Otóż wybieram się za miesiąc w Karpaty Wschodnie - Ukraina - jak ogólnie wiadomo mapy tych terenów, które są dostępne w empiku są drogie i są robione na bazie map wojskowych z przed 30lat więc z dokładnością mają niewiele wspólnego(są na nich np nieistniejące wioski i szlaki górskie które nie istnieją od dziesięcioleci)...

Mam zamiar sporo tam pochodzić i zrobić trochę ładnych zdjęć a nawigacja ma pomóc mi się nie zgubić. Jednak ciężko zaplanować trasę bez map lub w oparciu o stare mapy trudne do skalibrowania (i w dodatku w skali 1:300000)

Może ktoś z Was był w tamtym rejonie świata i ma mapy (najlepiej skalibrowane) lub trasy zapamiętane ...
Może ktoś wie skąd można dostać bardziej aktualne mapy tamtego rejonu świata ...
Na stronie Rewaszu nic o tym nie ma, ale u nich to akurat nie musi o niczym świadczyć. Oby Twoje plotki okazały się prawdą.
Swego czasu gdy Rewasz zaczął wydawać przewodniki w częściach po Ukrainie Zachodniej, to jako czwarta część miały wyjść Karpaty. Tymczasem póki co wyszły trzy (Wołyń, Podole, Ziemia Lwowska), jako kolejną zapowiadają Lwów (który niezależnie i tak ma już "swój" przewodnik w Rewaszu, więc będzie miał drugi). Oby obietnice dawne jednak spełnili.
A toto zlinkowane chyba kiedyś kupię. Język braci z południa w końcu nie jest mi aż tak obcy. Wychowało się pod granicą, hehe. Poza tym mapy są podobne we wszystkich językach chyba.
Też mam! Hurra! Właśnie przeglądam i na pierwszy rzut bardzo mnie się podoba no i wreszcie na jednej mapie będe mógł się troszkę położenia poszczególnych pasm nauczyć, bo dotychczas to jak dziecko we mgle...

PEte

Ps. Pewnie niektórzy z Was znają, ale podaję linka do radzieckich sztabówek z terenu Karpat Ukraińskich:

http://www.karpaty.net/ma...ske-karpaty.htm
W czerwcu 2007 pojawił się za sprawą wydawnictwa Ruthenus oraz Konting oczekiwany od jakiegoś czasu album o karpackich kolejkach leśnych. Pierwsze wydanie było tylko w języku czeskim, natomiast drugie (obecne) jest rozszerzone i zawiera także texty w języku polskim.

"Format A4, twarda oprawa, stron 404, wydanie II poprawione i zmienione. Wydanie dwujęzyczne w językach polskim i czeskim, zawierające streszczenia tekstu w językach niemieckim i angielskim. Podpisy do fotografii w językach: polskim, czeskim, angielskim i niemieckim.

Album fotograficzny dokumentujący leśne kolejki wąskotorowe na terenie całych Karpat, obejmuje kolejki w Rumunii, na Ukrainie, na Węgrzech, na Słowacji i w Polsce. Na ok. 350 fotografiach z lat 1900-2006 przedstawione jest „życie” kilkudziesięciu leśnych kolejek wąskotorowych i cała tego życia otoczka.

Fascynujące fotografie ponad trzydziestu fotografików przenoszą nas w świat małych kolei.

Kilkanaście stron opisów, kilka reklam (na osobnych stronach) krótka historia Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej oraz jej aktualny rozkład jazdy, mapy schematyczne; na wyklejkach mapa CK monarchii z epoki oraz dawne reklamy firm związanych z kolejkami wąskotorowymi dopełniają całości."

Tutaj jest ciut więcej...

Od siebie dodam, że jest to wspaniały zbiór zdjęć dla miłośników klimatycznych górskich kolejek leśnych...
Zaraz biorę się do kolejnej jego analizy...
Klamka zapadła.
Wyjazd 25.IV.09 powrót 03.V.09.
Cel Karpaty Ukraińskie.
Biorę na siebie wstepne przygotowanie trasy, mapy, pozwolenia kontakty a lokalesami, przygotowanie "przewodnika" w formie historii miejsc , informacji ciekawszych i całkiem nudnych.
Licze na obecność stałego składu.
Witam serdecznie,
wraz ze znajomymi planujemy wybrać się w lipcu na 3-4 tygodniowy wypadzik na Ukrainę. W planach przede wszystkim Podole, a potem Gorgany i Czarnohora. Nie ma wśród nas żadnego stałego bywalca na Ukrainie dlatego mamy parę pytań dotyczących takiej wyprawy.
1. Ceny i waluta
Jako studenci bardzo cenimy sobie przystępne ceny, nie chcielibyśmy zatem być zaskoczeni gdyby ceny okazały się wyższe niż przewidywaliśmy Czy możemy zatem założyć, że ceny na Ukrainie, zarówno w miastach jak i na wsiach, są +/- podobne do polskich? Ponadto czy dolary/euro są walutą, którą warto mieć przy sobie podczas marszu po słabo zamieszkanych terenach?
2. Mapy
Czy istnieją jakieś polskie mapy ukraińskich Karpat? Jak na razie zamierzamy oprzeć się o wigówki i dwie dość świeże polskie publikacje: Czarnohora i Bieszczady Wschodnie (nie pamiętam wydawnictw) oraz w razie potrzeby zakupić coś ukraińskiego we Lwowie.
3. Stan tamtejszych szlaków
Mapy to jedno, a faktyczny stan to drugie Czy mógłby ktoś dać znać jak wyglądają tamtejsze szlaki? Byłbym wdzięczny nawet za małe fragmenty dzięki którym wiedzielibyśmy które szlaki wybierać.

Byłbym wdzięczny za wszelkie info dot. Karpat ukraińskich gdyż w przeciągu miesiąca może nam przydarzyć się praktycznie wszystko.
Witaj,

dwa lata temu przemierzałem Bieszczady po polskiej i słowackiej stronie.Któregoś dnia pomyliłem szlaki ze znajomymi i chcieliśmy powrócić do właściwego podążając na azymut.Niestety,po jakimś czasie (ok.1,5 godziny) znaleźliśmy się niefortunnie po stronie naszych wschodnich sąsiadów.Zrobiliśmy odpowiednie wyliczenia( umiłowana kartografia!) i ustaliliśmy odpowiedni kierunek do dostania się na ukraiński szlak prowadzący najbliżej granicy ze Słowacją.Osiągnięcie celu zajęło nam ok godziny.W zasadzie stwierdzenie 'osiągnięcie celu' (czyt. wspomnianego szlaku) jest na wyrost,gdyż normalne dotarcie do przesmyku trzech granic (nazwa umowna) zawdzięczamy tylko i wyłącznie dokładności mapy.

Szlaki są fatalnie oznakowane.Umiejętność studiowania map oraz obchodzenia się z kompasem niezbędna! Turystów również niewielu (przynajmniej my nikogo nie spotkaliśmy,co jednak uważam za nasze szczęście ,bo motory straży granicznej były słyszalne w promieniu kilkuset metrów).
Polskie mapy Karpat istnieją.Przy zakupie mapy pamiętaj o tym by była jak najbardziej szczegółowa i w miarę aktualna.

pozdrawiam!
zobacz na http://www.karpaty.com.ua. a jak chcesz telefonow do placowek DSARTU, to polecam odwroty ukrainskich map z serii 'turystyczni stezky', ale nie wiem czy wybierasz sie akurat w czarmohore lub gorgany. poza tym niektorzy z tych ratownikow ponoc rzadko w gorach bywaja wiec nie wiem na jakie info mozesz z ich strony liczyc...
Jakoś mi idea przegryzek (może czepiam się słowa) nie odpowiada


Idea przegryzek jest rodem z Klubu Karpackiego, w którego kilku wycieczkach miałam okazję uczestniczyć. Zresztą polecam bardzo stronę Klubu http://www.klub-karpacki.org/, jest tam mnóstwo cennych informacji: m.in. stale aktualizowany rozkład jazdy autobusów ukraińskich , galeria karpacka, obejmująca zdjęcia z większości grup górskich w Karpatach i kroniki wycieczek (trasy, przejazdy, ceny, mapy). Jest też sporo informacji o sprzęcie i ekwipunku.
Ta mapa ukraińska jest dość dobra, tylko kilka poprawek na niej zrobiłem po konfrontacji z mapą u Viktora Khudyaka w Osmołodzie. No i skala 1:50 000 - przydatniejsza od WIG-ówek
Jest także mapa Express Mapu - Karpaty Ukraińskie 1: 250 000 - taka trochę poglądowa, ale ma wycinek Gorganów 1:100 000, główną gran Czarnohory 1:100 000 oraz Swidowiec (masyw Bliźnicy) 1:100 000. Poza tym ta mapa ma z tyłu dość konkretne informacje o Karpatach Ukraińskich. Mo i ma zaletę bardzo dużą - jest laminowana.

No, a jak się nic nie ma to trzeba udać się do Sklepu Podróżnika - WIG-ówki mają na 100%
Ja już pisałem. Góry są jak słonie, można nawet na samochodówce chodzić. Sam raz zmuszony byłem korzystać z poglądówki Karpat Pitera (1:300000) i dało radę.
Jeśli korzysta się z WIGówek, to warto też mieć dla porównania przynajmniej ukraińskie setki ("sztabówki").
Wyszło parę map turystycznych ukraińskich, ale niewybitnych, więc można je sobie darować raczej.
mysmy jechali tak: ta krotka droga
kroscienko- chyrow- sambor- drohobycz- stryj-morszyn- bolechow- dolina-rozniatyn-solotwyn- nadworna -jaremcze- jasinia- rachow
od przejscia na granicy jest to ok. 300km

odcinek dolina- nadworna nie byl zbyt dobrze oznakowany ale pytajac miejscowych o kolejne miejscowowcsi nie ma najmniejszego problemu z przejazdem. A omija sie paskudne, duze i ruchliwe miasto. Dla nas to byl priorytet ale rozne sa gusta

jezeli nie goni czlowieka strasznie czas to fajna jest droga: chyrow- stara sol- stary sambor- turka- borynia- matkow- zdeniewo- wolowiec- mizhiria- koloczawa- drahowo- tiaczow- tereswa- solotwino- rachow

pozwala przejechac u podnoza bieszczad wschodnich, borzawy, poloniny krasnej, a takze wzdluz granicy rumunskiej wzdluz cisy. Jest dluzsza dosc , to fakt ale bardziej urozmaicona po drodze duzo urokliwych cerkiewek, miejsc gdzie nie spotyka sie turystow i gorek bez nazwy. Pozwala bardziej nacieszyc sie klimatem ukrainskich karpat niz przejechanie najkrotsza droga.

i jeszcze dwie rzeczy na ktore sie trzeba nastawic:
-droga koloczawa - tiaczow przez drahowo jest bardzo zniszczona przez powodz ( tzn.nawierzchnia , ale zadnych wyrwanych kawalkow nie ma)
- droga koloczawa- ust czorna nie istnieje!!!!!!!! choc wiekszosc map ja zaznacza jak droge przejezdna na samochod! koleiny sa wielkosci czlowieka i wyjechalismy stamtad tylko dzieki pojazdowi gasienicowemu z koloczawy
Co do bacowania w Gorcach to ostrożnie! Z powodów nie uzgodnienia"tematu"z ludzmi,którzy się nimi opiekują możecie się naciąć na wkurzonych dzierżawców/i trudno im się dziwić/,ale uważajcie na strażników parkowych!czeszą w tym roku regularnie podmostownice,mostownice,stawieniec...przed 7mą okrążają obiekt i albo 100zł od łba,albo wniosek na kolegium...rekord w tym roku -12osób z jednej z bacówek! Ale opracowanie mapy bacówek na Słowacji,Ukrainie czy Karpatach Rumuńskich byłby pożyteczniejszy,bo takich opracowań poprostu nie ma! pozdrowiam K.
Witam i spiesze z odpowiedzia. Znalazlem skany (w swietnej jakosci) sowieckich sztabowek. Obejmuja one tereny ukrainskich karpat i czesciowo polskie bieszczady.
Polecam zreszta caly portal, nie tylko stronke z mapami! (uwaga: strona po ukrainsku)

http://www.karpaty.com.ua/?chapter=maps

Pozdrawiam wszystkich!
Kupiłam mężowi mapy: Beskidu Sądeckiego, Makowskiego, Wyspowego, Niskiego, Karpat Ukraińskich, Gór Świętokrzyskich i Bieszczad .

On z kolei sprawił mi porządne buciory, polarek, stuptuty,okulary, chustę, czapkę i rękawiczki...i spodnie.....oczywiście to wszystko do łażenia po górach
Mam urodziny w wiglię, więc mam więcej prezentów....można je też pod Mikołaja podciągnąć i przyszłorocznego zajączka heheheh trochę tego sporo

Szczerze to nic mi więcej nie potrzeba, oprócz zdrowia bliskich i swojego i fajnej świątecznej atmosfery
O Viscie nie ma mowy bo jak wjade w Ukraińskie puszcze to zgubię sygnał . A w gre wchodzi tylko ten model ze wzgledu na tego "star Sifa" i to ze mogę wymieniać karty pamięci z zapisanymi mapami ,dość pokaźna pamięć ,współpraca z routowalnymi drogowymi mapami europy i nie tylko, kompas elektroniczy i barometryczny pomiar wysokości a to super sprawa jak w GPS bede oszczedzał baterie i orientował się na podstawie mapy . Po za tym jestem takiego zdania ze jak mam wydać X kasy na jakieś badziewie to lepiej dołożyc trochu i kupić naprawdę coś dobrego co posłuży mi i bedę z tego zadowolony i najważniejsze zeby to pracowało bez zwiechy jak mam temu urządzeniu powierzyć swoje być albo nie być w dzikich odstępach naszych dziewiczych Karpat. I sprawa najważniejsza na alegro dużo jest GPS z kradzieży lub z lekko upośledzonym działaniem , a zależy mi na tym zeby była na to gwarancja i full opieka serwisowa -tak na wszelki wypadek .
Pewnie głównym tematem jaki będzie przewijał się w relacjach będzie słowo kosówka.



Faktycznie tak jest, byłem w Rumuni dwa razy ale na pieszych wycieczkach w Karpatach przy granicy Ukraińskiej i jak sobie przypomnę te tereny to owszem piękne ale jazda rowerowa była by dość trudna. Cześć trasy owszem wiodła dużymi otwartymi przestrzeniami ale im wyżej tym gęściej od kosówek, niektóre odcinki bardzo trudno było przejść a co dopiero przejechania.

Co do map Ukrainy czy Rumunii to gdzieś widziałem jakieś poglądowe mapy ale raczej liczył bym na własne wytyczone trasy w OziExplorerze + waypointy
Musze potwierdzić że z mapami rejonów rumuńskich jest potwornie kiepsko nawet zdjęć satelitarnych nie ma w necie, gdzie dla porównania są nasze góry i nawet mogę samochód sąsiada pod blokiem pooglądać na satelitkach amerykańskich. Z mapami ukraińskimi nie jest źle choć są w dużych skalach .Liczę że na miejscu uda się coś kupić miejscowego ,czyli będzie to wyprawa raczej pod tytułem" wielka improwizacja". Ja planuję jechać całkowicie na biku od początku do końca w wersji mocno terenowej czyli bez żadnych sakw . Ten wariant praktykuje w wielodniowych wycieczkach po naszych Karpatach (i nie tylko)i to z wielkim powodzeniem.Czyli jedzonko na bieżąco kupowane ,spanie na kwaterach lub schroniskach. Jeżeli jest taki dystans że przypadnie spanie w "lesie" to biorę zapas wody i prowiantu na ten czas a odpowiedni ekwipunek umożliwia mi nocleg pod chmurką. A co szlaków to wiadomo że nie będę się pchał w rejony Tatropodobne choć z doświadczenia "słowackiego "wiem że można jeździć po wysokościach w Polsce nieosiagalnych.
Ten wasz termin wyjazdu w te góry nie jest trafiony. Zabierzcie bardzo dobry namiot bo możecie pływać w nim- choć życzę Wam aby się udało wstrzelić w okno między opadami. Zielona granica - akurat w tym wypadku takie pojecie nie istnieje. Na styku RP -Ukraina nie ma zielonej granicy i nie ma też żadnych takich przejść turystycznych . Najbliższe to legalne w Krościeńku i tak jak Skrzynia pisał na rowerach go nie przekroczycie choć kiedyś taka opcja była ale z wielkimi bólami i w drodze powrotnej się zdarzało że Ukraińcy rekwirowali rowery aby wymusić opłatę małej łapówki za przepuszczenie . O Gorganach zapomnijcie i tak szczerze mówiąc to nie uda się wam przejechać całych Karpat ukraińskich.Zresztą życie tam na miejscu zweryfikuje wasze plany.Zabierzcie z sobą też tabletki do odkażania wody albo dużo gazu do gotowania , no chyba że macie zamiar śmigać grzecznie nie po łańcuchach górskich tylko od wioski do wioski po szuterkach. Aha i mapy ,kompas , GPS bo bez tego tam błyskawicznie się zgubicie. Szlaki i oznaczenia praktycznie tam nie istnieją .W tych górach nie ma miejsca na improwizację , albo jesteś przygotowany i odrobiłeś zadanie domowe albo giniesz.
Co to jest to Ubla ? Pierwsze słyszę.

W każdym razie pomiędzy Polską i Ukrainą nie ma możliwości przemieszczanie się z kraju do kraju tak jak np do Słowacji. Pisząc "zielona granica" miałem na myśli jej nielegalne przekroczenie co jest raczej niebezpieczne. Teren jest mocno monitorowany (granica Unii) przez służby graniczne obu państw i nie ryzykował bym złapania. Zresztą nawet gdyby udało się Wam przejechać to będzie problem przy wyjeździe.

Co do terminu i pogody to nie zgodzę się z Cichym(nikogo) :)
Tego nikt nie wie jaka będzie pogoda. Kiedy macie czas wtedy jedziecie i tyle.
Natomiast ma rację mówiąc o przejechaniu całych Karpat Ukraińskich. Poruszając się stricte terenem to będziecie mieć problem żeby dotrzeć na Zakarpacie, a co dopiero Rumunia :)
Wprawdzie na Ukrainie przez ostatnie kilka lat sporo się zmieniło, pojawiło się pojęcie "turystyka", zaczynają być dostępne mapy, wytycza się szlaki to nadal ten kraj dla Polaków wydaje się być dziewiczy. I dlatego kocham tam jeździć :)

Na pewno musicie się dobrze przygotować. Zakładam, ze macie jakieś doświadczenia w takich wyjazdach. Na Ukrainie dochodzi jeszcze problem z nawigacją. Nie jest łatwo, ale da się. Ostrzegam, że droga w pojęciu tego kraju może oznaczać coś innego niż w Polsce.
Ostrzegam, że tubylcy nie zawsze znają dobrze topografię okolic gdzie mieszkają. W Polsce z reguły każdy mieszkaniec np. Krynicy wskaże Ci wyloty szlaków na poszczególne szczyty czy dróg do innych miejscowości. Tam odpowiedzią może być wzruszenie ramion.

Witajcie,
czy ktoś mi doradzi, czy w tamtych okolicach działają jakieś kolejki
wąskotorowe (nawet leśne, przemysłowe). Bo z mapy Karpaty ukraińskie wynika że
jest tam troche torów. Jeśli tak to skąd dokąd, gdzie zaczynac, z kim
rozmawiać i ile czasu zajmuje taka wyprawa?

Drugie pytanie to czy sa w tamtych okolicach jakieś ciekawe linie kolejowe do
zaliczenia??

Serdecznie dziekuje za porady i ew. linki

Jedrek



W Osmołodzie gdzieniegdzie są jakieś pozostałości kolejki (mosty, tory).
W Ust-Czornej też nie ma wąskotorówki. Wszystko zniosła kilka lat temu
powódź, a to co pozostało rozebrano. W ukraińskich Karpatach nie
pozostała już żadna z licznych niegdyś wąskotorówek. Najbliższa
ekspolatowana kolejka leśna znajduje się w leżących na południe od
Czarnohory Marmaroszach (Rumunia).

Na Ukrainie 3 linie kolejowe przecinają Karpaty:
- ze Lwowa przez Sambor, Turkę, Sianki, przeł. Użocką, Wołosiankę do
Użhorodu
- ze Lwowa przez Stryj, Sławsko, przeł. Beskid, Wołowiec do Użhorodu
- z Ivano-Frankivska (d. Stanisławów) przez Nadwórną, Jaremcze, Worochtę
  przeł. Beskid (?), Jasinię do Rachowa

Osobiście polecam wszystkie trzy, chociaż największe wrażenie robi
pierwsza przy zjeździe z przeł. Użockiej na Zakarpacie. Druga jest
głównym szlakiem komunikacyjnym na Zakarpacie i tamtędy jeździ najwięcej
pociągów (dwutorowa i zelektryfikowana). Jest też w miarę szybka.
Ostatni szlak kończy się ślepo w Rachowie kilkanaście kilometrów od
granicy Rumuńskiej. Odcinek z Rachowa do Sygietu Marmaroskiego częściowo
przebiega po Rumuńskiej stronie i dlatego nie kursują tamtędy pociągi.
Można jednak ten odcinek przebyć marszrutką, żeby nie wracać tą samą drogą.

pzdrw
Stasiek

Krótki, jednodniowy wyjazd na Ukraine celem poznania jednej z kolejek wąsk
na Zakarpaciu. Dokładnie chodzi o linie Winogradow-Hmielnik-Irszawa gdzie
kursują jeszcze planowe pociagi pasażerskie. Dojazd na Zakarpacie ze Lwowa
oczywiście poc. linią przecinającą Karpaty



No i wrócilismy. Kłopoty logistyczne sprawiły iz podróż troszkę sie
przeciagnęła (zamkniete przejscie graniczne, spóźniony autobus, brak biletów
na pociag we Lwowie) i do Irszawy dotarlismy przed odjazdem popołudniowego
pociagu do Hmielnika.

Kolejka jest jedną z bodajże trzech funkcjonujacych pod zarzadem UZ.
Ruch pasazerski odbywa sie na trasie z Irszawy przez Hmielnik do miasta
Winogradow. Z użytkowania wyłaczone są linie na północ od Irszawy a odcinek
Hmielnik - Beregowo służy do podsyłania taboru gdyż w Beregowie znajduje sie
całe zaplecze kolejki

rozkład, mapy sa tu

http://parovoz.com/narrow/UAZA.php

sporo fotek tu

http://parovoz.com/narrow/beregovo/

Nie sposób nie wspomniec o taborze. Z Hmielnika do Winogradow skład
pociagneła śmieszna TU-2 a na haku były trzy nasze 3Aw + brankard.
Wspomniane wagony nie sa w zbyt dobrej kondycji (sporo drzwi wejściowych
było zaspawanych, w okanach dykty a po lampach dziury tez zasłoniete dyktą).
Optymizmem co do przyszłości napawac mógł widok dziesięciosobowej ekipy
remontowej spotkanej na szlaku za Irszawą czy swieżo wyremontowanego mostu w
Hmielniku, skomunikowań w Winogradow no i frekwencji na szlaku z Hmielnika
do Winogradow. Wspomne jeszcze o kondim który sumiennie sprzedawł bilety z
malutkiego terminala jakich pewnie u nas nieprędko zobaczymy czy o
pasażerach którymi łącznie z konduktorem byli tamtejsi Węgrzy. Gorąco
polecam wycieczke w tamte strony.

W Winogradow który lezy przy linii Czop-Sołotwyno warto zagladnać także na
normalny tor a właściwie splot czterech szyn bo takie coś istniej napewno na
odcinku od Czopu do Korolewa i pewnie dalej (splot lub równolegle ?) do
Djakowa/Halmeu/Satu Mare w Rumunii. Kiedys jeździł tędy pospiech Kraków Gł -
Constanta. Może ktoś wie dlaczego go skasowali ? Gdy czekaliśmy na nasz
pojezd do Lwowa przez stacje przelaciał gagarin z tranzytowym poc. na
Slowacje (w składzie wagony CD, ZSR, CFR no i PKP)

Marek

Józef II poleca opracować pierwsze mapy. Ruszają kartografowie w teren nie znający miejscowego języka. Pojawiają się przedziwne sytuacje np szczyt nazywany jest jest Siwakową Doliną. Oprócz tych oficjalnych nazw funkcjonują nazwy lokalne. I w Biesczadach i w Czarnohorze. Rozróżnia się nazwy: topograficzne Boberka-ostoja bobrów, dzierżawcze Poraż od założyciela syna Porada, kulturowe Uherce czyli zmieszkale w większości prze Węgrów czyli Uhrów. Większość nazw jest przekształcona np Lutowiska. Pojawia sie entomologia ludowa. Rabe ludzie twierdzą, że zostali tam osiedleni jeńcy=rabowie. Jednak nazwa pochodzi od rabij czyli pstry, kolorowy.
Ciekawym przykładem jest toponim Magura. Ma genezę słowiańską mogiła=kurhan, grób. Słowianie rozpowszechnili ją na południe. U Greków to magula. Przyjęli ją wołosi i w Karpatach pojawiła się po wiekach magura.
U nas została przerwana tzw. ciągłość kulturowa. Poprzez wysiedlenia, czystki etniczne typu Akcja Wisła. Na Huculszczyźnie nie. Tam orginalne słownictwo przetrwało. Te obowiązujące nazwy zostały narzucone przez Polaków, Austriaków. Nie dziwmy się więc, ze strona ukraińska może sięgnąć po tamto nazewnictwo. U nas dopiero badania Wojtka Krukara przywracają na Podkarpaciu orginalne nazewnictwo. To benrdyktyńska praca. Miałam przyjemność "uczestniczyć" w badaniach w Libuchorze na Ukrainie i pomogłam opracować nazwy topograficzne mojej rodzinnej miejscowości. Musi być kilka źródeł aby na mapie pojawiła się nazwa. Zostały wydane znakomite mapy przez Ruthenus. Powoli te stare-nowe nazwy są włączane do oficjalnych. W Bieszczadach i turyści i miejscowi i lasy państwowe używają staro-nowej terminologii nazywniczej.
Do tego musicie jeszcze dodać te zmiany wprowadzone prze rzady powojennej Polski.
Przynajmniej ja postaram się przygotować mapowo, na ile dam radę.


Ja mam jakby co WIGowki plus jakies mapy ukrainskie i przewodniki Karpaty Wschodnie - tyle ze komus je kuchnia pozyczylam i teraz musze dojsc komu
Niedawno przeczytałem o nowej atrakcji turystycznej jaką szykują krakowianie:

KOLEJOWY SZLAK PRZEZ KARPATY

Jak niedawno podała Gazeta Wyborcza, pracownicy Małopolskiej Organizacji Turystycznej z Krakowa wystąpili z ciekawym pomysłem powstania nowej atrakcji turystycznej - kolejowego szlaku przez Karpaty, który połączy najciekawsze miejsca Małopolski i Śląska.

Turysta będzie mógł najładniejsze miasta i wsie objechać, nie opuszczając pociągu. Jeśli zdecyduje się jednak wysiąść, dostanie do ręki przewodnik, co w danym mieście warto zobaczyć, gdzie może coś zjeść i przespać się oraz o której godzinie odjeżdża pociąg do kolejnej stacji.
Szlak zaczyna się w Krakowie, prowadzi przez m.in. Kalwarię-Lanckoronę, Wadowice, Podbeskidzie, Suchą beskidzką, Jordanów, Maków Podhalański, Zakopane, Limanową… W Bielsku zwiedzić można grodzisko, kościół gotycki, ratusz, Muzeum Techniki i Włókiennictwa, a w Żywcu: kościół św. Krzyża, zamek, pałac Habsburgów, park krajobrazowy.
Do pociągu można wsiąść z dowolnego miasta na trasie, która liczy pół tysiąca kilometrów (miniemy po drodze 130 stacji i zobaczymy malownicze widoki).
Każdy przystanek zostanie oznaczony – niektóre jedynie tabliczką z informacją, że tędy prowadzi kolejowy szlak przez Karpaty, w większych miastach znajdą się także mapy trasy.
Autorami pomysłu są pracownicy Małopolskiej Organizacji Turystycznej z Krakowa. – Włosi często nie wyjeżdżają w ogóle ze swojego kraju, bo mają tyle ładnych miejsc do zobaczenia. W Polsce również mamy sporo pięknych miast. Chcemy ludzi zachęcić do poznania południowej Polski – mówi Mirosław Bartyzel, koordynator projektu.
Ulotki i informacje o przedsięwzięciu znajdziemy już niedługo w podbeskidzkich miejskich biurach informacji i w Internecie na stronie MOT, tam dostaniemy też przygotowane już trasy i rozkłady jazdy. Bilety sprzedawane będą w kasach PKP. – Na szlak będzie można wyjechać w grudniu lub w styczniu. W przyszłości trasa ma prowadzić przez województwo podkarpackie, aż do ukraińskiego Chórowa i z powrotem do Krakowa – mówi Bartyzel.
Na realizację pomysłu MOT dostała 70 tys. zł dotacji z Ministerstwa Gospodarki i Pracy.
Karpacka Biesiada, czyli … Zlot miłośników Karpat Wschodnich

Będzie to pierwsze oficjalne spotkanie miłośników Karpat Wschodnich skupionych wokół portalu www.karpatywschodnie.pl. Twórca portalu – Jacek Wnuk wspólnie z zaprzyjaźnionymi i znanymi podróżnikami, w dniach 21-23 listopada br. organizują spotkanie - „Karpacką Biesiadę”…

- W programie przewidujemy spotkania z miłośnikami karpackimi, pokazy slajdów, dyskusje, biesiadę i pieszą wycieczkę po Beskidzie Niskim – informuje Jacek Wnuk, pomysłodawca i organizator Karpackiej Biesiady.

Na miejsce spotkania wybrano oddaloną o około 25 km od Krosna Zawadkę Rymanowską. Biesiada potrwa dwa dni. W tym czasie uczestnicy zlotu karpackiego będą mieli okazję posłuchać opowieści karpackich pasjonatów, spotkać się z nieprzeciętnymi ludźmi, obejrzeć i wysłuchać prezentacji karpackich tematów i relacji z wypraw. Wspólną wędrówkę – przejście przez wieś łemkowską, zwiedzanie cerkwi, wejście na Cergową i okoliczne punkty widokowe - poprowadzi Witek Grodzki. – Będzie to nietypowa impreza skupiająca pasjonatów z Polski, Czech, Białorusi i być może z Ukrainy – podaje Jacek Wnuk.

Biesiadę Karpacką zainauguruje wystąpienia Jacka Wnuka i Pawła Kopecia. W prelekcjach tematycznych towarzyszyć im będą: Łukasz Stachurski – „Carpathia Barbarica” – niezwykły świat barbarzyńców w regionie Karpat Wschodnich w czasach Imperium Rzymskiego, Bartłomiej Machowski – „Czarnohora – różnice w modelu turystyki polskiej i ukraińskiej na przykładzie najwyższego pasma górskiego Ukrainy”, Siregiej Sidoruk (Białoruś) – Wyprawy białoruskiego klubu turystycznego w ukraińskie Karpaty, Wojciech Krukar – Mapy Karpat – Nazewnicza przyroda, Tomasz Dębiec – Na rowerze od Bieszczadów po Czarnohorę, Piotr Fiałkowski – Zimą przez grań Czarnohory, Marek Kołodziejczyk – Śladami niedźwiedzia i wilka, Michał Gajewski – Zmagania ze śniegiem i wiatrem na Borżawej, Barbara Zygmańska – Obozy wędrowne w Karpaty Wschodnie, Ales Kucera (Czechy) – Karpackie kolejki leśne – magiczna przygoda i Dariusz Dyląg – Gorgany – koniec dawności.
No może się nie zrozumieliśmy. Nie mam zamiaru wizualizować w 3D na Pockecie map. Po prostu jestem zafascynowany mapami Ordnance Survey'a z serii Landranger i Explorer. Mam ich komplet na całą Szkocję (1:25 000 i 1:50 000) wraz z qed'ami. No i pomyślałem sobie, że mógłbym używać własnych qct w GPS'ie. Pomijając brak możliwości skalowania rastra w szerokich granicach. Po prostu dla ułatwienia sobie sprawy wczytać do MMNavigatora wykalibrowanego geotiffa, uzyskać qct i już.
Po co mi to.
1) 2008 planuję przejść pograniczem rumuńsko - ukraińskim. Nie wiem jeszcze z jakiej strony. Oba państwa mają dziwne przepisy poruszania się w strefie granicznej. Na Ukrainie wygląda to tak: Teren na zachód od linii Stóg (Stoh) - Pop Ivan Czarnochorski - Hoverla podlega rejonowi Mukaczewskiemu Wijsk Prikordonnoj Smugi Ukrainy, na wschód od tej linii - Czerniowieckiemu. Do tych oddziałów należy wysłać faksy z informacją o zamierzonym pobycie, a następnie zgłosić się w odpowiedniej "zastawie" po "dozwił". I wtedy można spokojnie sobie iść. Nikt nie popsuje urlopu wychodząc z krzaków i mówiąc "A wy tu czego?". Ale jest to za bardzo skomplikowane. Z kolei rumuńska Politia Frontiera uważa strefę między słupkami rumuńkimi i ukraińskimi za strefę neutralną do której wstęp jest zabroniony. A wydeptana ścieżka tędy właśnie biegnie. I sprowadza delikwentów do doliny Vaseru. I po urlopie. Z tych powodów rozmyślam co tu wykombinować. Wolałbym iść od Rumunii, od Pasul Prislop, mimo potrzeby przedarcia się przez rejon Kreczeli na Rozrogi i dalej już spokojnie na Hnitessę. Zakończyć za tripodem na Stogu, zejść do Repedea. Ale Ukraińcy są chyba jednak mimo całej biurokracji bardziej otwarci na poruszanie się za dawną "sistiemą". O ile wszystko jest zgodne z ich prawodawstwem. Po to mi właśnie potrzebna możliwość dokładnej kontroli trasy.
2) W 2009 chciałbym uderzyć na Ural Polarny. Trasa: Stacja kolejowa 110 km Workuta - Labytnanga do Zatoki Bajdarackiej Morza Karskiego.
No i przydały by mi się mapki na te tereny. Rastry mam, możliwość ściągnięcia z satelity również. Prawdę mówiąc wystarczyły by mi one i GPS, ale jaka to wygoda przy mżawce czy deszczu zerknąć na wyświetlacz - a gdzie to jesteśmy? Może ktoś mógłby mi pomóc w uzyskaniu mapek wektorowych na Garmina na te tereny (tzn. Karpaty Maramaroski - a właściwie Połoniny Czywczyńskie i rejon Popa Ivana Maramaroskiego oraz Ural Polarny.
Proszę o info o niekomercyjnych mapach GPS Ukrainy i Rumunii. Chodzi mi o mapy turystyczne, zwłaszcza Karpat.
a co się tyczy samej ligi rumuńskiej, to przydałoby sie opisać trochę charakterystyke kraju. Już po samej mapie widać wyraźny podział geograficzny wyznaczony przez Karpaty. Zach Rumunia jest chłodniejsza Wschodnia, okolice Bukaresztu to juz ciepła strefa.

Po zachodniej stronie karpat jest dużo Węgrów,Siedmiogród należał do Węgrów od ok 1000r. Ostatecznie utracili go oni w 1920r. decyzją w Tranion, a fakt że CFR Cluj (Kolosvar węg.) wykupił Węgier zmusza do wzięcia pod uwagę czynników historycznych. CFR jest klubem węgierskim, przez Węgrów założonym w 1907r. . To tak jakby jakiś Polak wykupił teraz taką Rewerę Stanisławów (jeśliby istniała do dziś) i wprowadził w lidze ukraińskiej na sam szczyt. Myśle ze mecze CFR moga być dobrym elementem propagandy węgierskiej na swoich dawnych terenach. Cluj kibicowsko się podzielił zapewne, gdyż Rumuni trzymają stronę Universitatei Cluj, choć część pewnie chodzi na CFR dla samych gwiazd.

Natomiast sam skład CFR to smutna sprawa. Nie może być tak, że w ligach nie ma jakiegos limitu obcokrajowców. Właściciel nie sprowadza Węgrów bo są za słabi, więc ładuje w portugalczyków, a Rumun jakby nie patrzec we własnym kraju wogóle może nie uczestniczyc w piłce. Obecne zasady kwestionują sam sens nazwy liga rumuńska. CZemu rumun ma być dumny jeśli CFR awansuje do Ligi Mistrzów, za Węgierskie pieniądze kolorowymi zawodnikami. Nie świadczy to zupełnie o poziomie piłki w tym kraju. Taki nonsens jest od wielu lat w Anglii (np Chelsea) i wielu dawnych fanów tego zespołu od czasu wejścia abramowicza przestało chodzić na mecze.

Limity w lidze rumuńskiej powinny byc wprowadzone dla zachowania zdrowego rozsądku. Obcokrajowcy powinni stanowić dodatkowy element ligi, a nie jej treść. Akurat reszta klubów jeszcze nie przesadza na maksa, ale prawo powinno to regulowac odgórnie. A Rumunom należy się szacunek bo mimo wszystko ich pucharowe sukcesy ostatnich lat zostały odniesione własnymi siłami. Trzeba szkolić nowe gwiazdy, a nie sprowadzać je z zagranicy.
Tak wiec przybyl hordy wegierskie.Bizancjum duszone przez Arabow i Bulgarow zawarlo sojusz z Wegrami.Zderzyli sie oni z Bulgarami.Bulgarzy wygrali!Pokazuje nam to jak silnym panstwem byla Bulgaria.Bulgarzy sciagneli sobie do pomocy Pieczyngow czyli dzicz wieksza niz Wegrzy ktora wygonila Wegrow ze stapow obecnej Ukrainy.Wegrzy przeniesli sie za Karpaty czyli tam gdzie teraz sa.Bulgarzy i Wegrzy jednak po ciezkim lomocie nabrali do siebie szacunku i na bazie strachu ulozyli sobie stosunki pokojowe.Bulgarzy spuscili lomot Bizancjum tak ze to UZNALO TYLUL CESARSKI BULGAROW!!!Bulgaria stala sie TRZECIM cesarstwem po Zachodnim i Wschodnim (oczywiscie byly tam rozne interpretacje ale taki byl stan faktyczny).Byl to najwiekszy okres swietnosci Bulgarii...
Tymczasem Wegrzy zabrali sie do grabienia Germanow.Dojechali do Paryza Hiszpanii Italii!!!Tam pili krew ludzi aby nastraszyc.Taki poziom kultury.Az w koncu Niemcy sie zjednoczyly i pokonali Wegrow w 955.Od tej pory Wegry blyskawicznie sie ochrzcily i staly sie panstwem cywilizowanym i trwalym elementem polityczny Europy Wschodniej wraz z Krolestwem Chorawcji ktore tez wtedy przezywalo rozkwit.
Tymczasem trzeba poruszyc kolejna kwestie Slowian Polabskich.
Bylo to terytorium straszliwie rozbite.I nic dziwnego wystarczy popatrzec na mape bagna i lasy:

Podam strone skad ta fajna mapa.
http://www.police.info.pl/polabianie/historia_slowianiepolabscy.htm
Sposrod tych ziem poludnie naturalnie ciazy ku Czechom a polnoc ku pomorzu szczecinskiemu.
Na polnocy powstal Zwiazek Obodrycki jako jedno z pierwszych panstw jak widzimy tez na podstawie porozumienia.Ciazyl on ku chrzescijanstwu.
Duzo pozniej powstal Zwiazek Wielecki ale poganski.
Na poludniu powstaly panstwa serbow luzyckich.
Ziemie te byly przedmiotem ekspansji frankow.Karola Wlk ktory walczyl tam z jakimis Dregowiczami.I ustanowil zbrojne pogranicze.
Nastepnie nacisnieci przez Wikingow i Frankow zaczeli napierac Sasi wzdluz Laby bo taka jest natura geograficzna.Zrobili wylom Magdeburski i na 200 lat zapanowal wzgledny spokoj...
"Karpacka Biesiada"
Spotkanie Miłośników Karpat Wschodnich
Zawadka Rymanowska 21-23 listopad 2008

Już wkrótce bo 21 listopada rusza spotkanie „Karpacka Biesiada” W programie przewidujemy spotkania z miłośnikami karpackimi, pokazy slajdów, dyskusje, biesiadę i pieszą wycieczkę po Beskidzie Niskim..
W ciągu dwóch wieczorów piątkowego i sobotniego będziemy mogli obejrzeć i wysłuchać wiele prezentacji karpackich tematów i relacji z wypraw:

1. Jacek Wnuk, Paweł Kopeć - Oficjalne rozpoczęcie „Spotkania Miłośników Karpat
Wschodnich” Prezentacja portalu www.KarpatyWschodnie.pl.

2. Łukasz Stachurski - "Carpathia Barbarica" – niezwykły świat barbarzyńców w regionie Karpat Wschodnich w czasach Imperium Rzymskiego.

3. Bartłomiej Machowski – "Czarnohora - różnice w modelu turystyki polskiej i ukraińskiej na przykładzie najwyższego pasma górskiego Ukrainy."

4. Siregiej Sidoruk (Białoruś) - Wyprawy białoruskiego klubu turystycznego w ukraińskie Karpaty.

5. Wojciech Krukar – Mapy Karpat – Nazewnicza przygoda.

6. Tomasz Dębiec – Na rowerze od Bieszczadów po Czarnohorę.

7. Piotr Fiałkowski – Zimą przez grań Czarnohory.

8. Marek Kołodziejczyk - Śladami niedźwiedzia i wilka

9. Michał Gajewski – Zmagania ze śniegiem i wiatrem na Borżawej

10. Barbara Zygmańska – Obozy wędrowne w Karpaty Wschodnie

11. Aleą Kučera (Czechy) – Karpackie kolejki Leśne – magiczna przygoda.

12. Dariusz Dyląg – Gorgany – koniec dawności.

Witek Grodzki poprowadzi pieszą wycieczkę. W planie; przejście przez wieś Łemkowską, zwiedzanie cerkwi wejście na Cergową i okoliczne punkty widokowe.

Więcej informacji tu:
http://www.karpatywschodnie.pl/news.php?readmore=67

131 - ???

Od mojego przyjaciela Rzeźnika dostałem w tym roku pod choinkę mapę Karpat Ukraińskich i teraz ostro ją studiuję.
Może kiedyś uda mi się pojechać w tamte strony i powędrować po tych pięknych górach.


Kolejnego dnia po odnalezieniu granicy, ruszyliśmy z okolic słupka Nr 40 w kierunku Płytkiej, Hroboka, Jaworu, Torgana. Był to dzień, kiedy mieliśmy najwięcej chodzenia na nogach, śnieg po prostu znikł z tego grzbietu, a padać miało dopiero od popołudnia/wieczoru.



Można powiedzieć że dzień bez historii - cały czas w lesie na przecince granicznej, wyraźnie zaznaczonej i tak dalej. Jedynie na Płytkiej jest piękna połoninka z potencjalnie super terenem na leżenie brzuchem w lecie i oglądanie odizolowanego od innych pasm Owoła(Owół).



W trakcie całej wycieczki korzystaliśmy z wydruków przedwojennych WIGówek o odpowiednim powiększeniu - bardzo dobry wybór, poza tym że mapa COTG też jest bardzo dobra, ale przez moje zapomnienie nie zabraliśmy jej ze sobą(ani jej kserówek...) Jako dodatek oczywiście mapę poglądową Karpaty Ukraińskie ze stajni Expressmap.



Późnego popołudnie tego dnia zrobiliśmy po raz drugi ten sam błąd - wpakowaliśmy się tak jak przy zejściu z masywu Kieputy w trawers - tym razem Końca Gorganu i skończyło się to dla nas spadnięciem do górnej części Doliny Płajskiej. Oczywiście, mogliśmy zostać na górze niepewni czy jesteśmy na odpowiednim bocznym grzbiecie, ale jakoś się niespecjalnie tym przejmowaliśmy i w sumie z premedytacją potem schodziliśmy do dna doliny (wysokość ok 1100m n.p.m.). Trafiliśmy na fajną wiatę i rozbiliśmy kole niej namiot, a także rozpaliliśmy ognisko. Te wieczorne ogniska dawały nam dużo radości i chwili odpoczynku. Oczywiście oszczędzaliśmy przez takie gotowanie także paliwo.

Na załączonej mapce widać naszą pomyłkę po ciemku. Na przełęczy przed podejściem na Koniec Gorganu jest super miejsce biwakowe ze źródłem i jakąś wiatą. W Sumie lepiej dla nas chyba by było gdybyśmy odpuścili te dwie godziny jasnego i tam się przekimali, a następnego dnia przy (być może) lepszej widoczności wstrzeliili się odpowiednio w grzbiet w kierunku Ruszczyny.
byłem...chociaż na całą sceniczną prezentację nie zdążyłem...ale zjadłem bliny, sałatkę moskiweską i trochę ukraińskiej wódeczki posmakowałem

firmy czymiejsca nie prezentowały się jakoś widowiskowo...foldery, mapy i nic poza tym (oprócz wódeczki)...
prezentowały się: Ryga, Lwów, Kijów (tylko tabliczka wisiała ), Odessa, Iwanowo, Kaliningrad i Siliczi - centrum sportów zimowych z Białorusi...
najlepiej moim zdaniem przygotowane były stoiska Odessy, Iwanowa (Иваново) i Rygi...dużo folderów, przewodników itp...
słabo wypadł moim zdaniem Lwów...jeśli dobrze zauważyłem, to darmowych folderów nawet nie było, tylko wizytówki biura rozdawali...o Kijowie nie wspomnę, który obecny był jedynie z nazwy na tabliczce nad stoiskiem..
Kaliningrad sprzedawał na swoim stoisku biżuterię i tym podobne wyroby upiększające...

poniżej podaję kilka linków:
- www.tourizm.ivanovo.ru jednym słowem biuro rozwoju i turystyki Iwanowskoj oblasti
- Малинки www.malinki.ru centrum aktywnego wypoczynku i turystyki k.Iwanowa
- białoruskie centrum sportów zimowych Силичи www.silichy.by
- biuro turystyczne z Białorusi www.mcc-by.com (może komuś się przydać)
- biuro podróży Кей z Iwano-Frankowska...szkoda, że nie maja strony w necie bo proponują np. Kajakarstwo po rzecze Dniestr, Myśliwski weekend w Karpatach, Tajemnicza Czarnogóra...ale jakby ktoś był zainteresowany to podaję do nich mail key@neonet.if.ua i tel/fax +380 342 77-73-88
- i biuro Wilejka z Łodzi...największe w łódzkim rejonie biuro zajmujące się turystyką "na wschód"... www.wilejka.pl

nie wiem Szulik czy w ogóle jest sens, że to tu wypisałem, ale nie mam pomysłu gdzie by to zamieścić...pewnie za jakiś czas zostanie to zapomniane...
jak chcesz, to oczywiście możesz u siebie gdzieś na stronie wrzucić to co uważasz za potrzebne...
jakiś czas temu ze zwykłuym użytkownikiem na istniejącym wówczas czacie romawialiśmy o górach. Dwa zdarzenia przypomniały mnie o tym - tutejszy topic o zaćmieniu słońca oraz styczniowy National Geographic (edycja polska) w którym zamieszczony został materiał o Ukraińskich Gorgonach. Gdyby nie te głupie granice, to przez Czernichów na Bukowine i tam w Karpaty ech pomarzyć... W tym roku plan wypoczynkowy nie istnieje, ale może za rok? byle przed trzydziestką!


A dlaczego przed trzydziestką? Z mojego doświadczenia wynika, że im jestem starszy, tym wyszukuję we wszystkim coraz to nowych smaków. Przed trzydziestka to był pęd, aby zaliczać jak najwięcej. Najwyższych szczytów, nieznanych górskich przejść, karkołomnych zjazdów na nartach, największych dystansów w pływaniu. Brak było czasu na smakowanie sukcesu. Bo już nowe wyzwanie pojawiało się na horyzoncie. Ale to też było piękne. Ustawiczna pogoń za nowym. A teraz jest czas na delektowanie się. Na pewno wolniejsze zdobywanie przestrzeni. Ale dzięki temu ile nowych widoków, które kiedyś tylko migały przed oczami.
A co do południowo - zachodniej Ukrainy. Udało mi się kiedyś zboczyć z drogi tranzytowej przez ZSRR czyli - Lwów - Tarnopol - Czerniowce i pojechałem ze Lwowa na południe na Drohobycz do Użhorodu i stamtąd na Stanisławów i przez zwykłą granicę w Porubnym do Rumunii na Suczawę. Dwa razy zatrzymywał mnie ichni GAI, czyli milicja drogowa, ale wykupywałem się udawaniem naiwniaka, że to niby mam inną mapę no i szminkami i innymi pachnidłami dla "diewoczek". Dodatkowo byłem z żona i dwójką dzieci w wieku 7 - 9 lat, więc na szpiona nie wyglądałem. Krajobrazy przepiękne. Jak się na Ukrainie uspokoi, to chyba się znów wybiorę. Tym razem calkiem legalnie.
iędzynarodowa wyprawa rowerowa po trasie „Zielonego Roweru” – Polska, Słowacja, Ukraina.

Pętla oplata unikalny, pierwszy na świecie trójstronny Rezerwat Biosfery Karpaty Wschodnie.
Siedmiodniowa przygoda będzie okazja do dotknięcia ogromu autentycznej, przyrody karpackiej, poznawania ludzi, obyczajów i kultury tego wyjątkowego zakątka Europy.
Jest to również szansa nawiązania cennych przyjaźni w naszym międzynarodowym zespole rowerowych podróżników…
„O Bieszczadach można mówić, pisać, ale Bieszczady trzeba przeżyć! ”
W imieniu Karpackiego Centrum Turystyki Aktywnej „Zielony Rower” P.S.
i własnym Serdecznie Zapraszam!
Dawid Radziejewski
d.radziejewski@zielonyrower.plTen adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
tel: 608516262
Przedział wiekowy uczestników: 18-66 lat.

Trasa:
Słowacja: Snina i okolice, Ubla, Velkie Berezne
Ukraina: Przełęcz Użocka, Turka, Stary Sambor, Chyrów
Polska: Kroscienko, Ustrzyki Dolne, Lesko, Sanok, Solina, Przełęcz nad Roztokami

Cena zawiera :
Ubezpieczenie, noclegi(Polska, Słowacja – pokoje kilkuosobowe w schroniskach, Ukraina – noclegi w szkołach), wyżywienie w Polsce, opieka pedagogiczna, transport bagażu, serwis rowerowy, materiały (mapy, koszulka, oraz płyta ze zdjecimi) .
Dojazd we własnym zakresie.

Obowiązkowo zabrać należy sprawny rower i kask.
Na 3 noclegi (Ukraina) wymagana karimata i śpiwór.
KONIECZNY jest paszport.
MINIMALNA KICZBA UCZESTNIKÓW KONIECZNA DO REALZACJI WYJAZD TO 8OSÓB.

Termin rozpoczęcia: 16.07.2007 miejsce zbiórki Cisna, ewentualny transport bagażu z Leska

-koszt takiej imprezy wynosi 750,00 zł (koszt zależny od liczby chętnych)
-Dzienne dystanse ok. 50km trasami utwardzonymi i asfaltowymi

www.zielonyrower.pl
JZ tych krajów o które pytasz byłem w Norwegii i Szwecji, w Czarnohorze na Ukraunie i w Fogaraszach w Rumuni.
Pokrótce:
Skandynawia: Łosiek- Kaśka ma rację. Obozować możesz zarówno w Szwecji jak i w Norwegi w każdym możliwym miejscu z wyjątkiem: bliżej niż 150 metrów od domostw, w miejscach z wyraźnym zakazem (np parkingi na pn od Trondheim), no i na np polach uprawnych. W Parku Narodowym Jotunheimen w Norwegi można biwakować wszędzie, z tym że w bezpośrednim sąsiedztwie (czyli 1km w górę i dół doliny) jest to płatne- do zniesienia. Szlaki biegną głównie dolinami, żadko któy wspina się na szczyt. Wędrówka po za szlakami może być uciążliwa (bagna, borówczyska po kolana, brak punktów orientacyjnych, brak przepraw przez rwące, górskie rzeki). Chyba tylko dla twardzieli i reniferów.

Czarnohora- najwyższe pasmo ukraińskich Karpat, Park Narodowy. Oficjalnie zakaz biwakowania. Ponoć zdarzają się przypadki łapania w miejscach popularnych biwaków: Pop Iwan, Niesamowite jeziorko. Wstęp płatny. Obszar parku podzielony jest bodajże na trzy strefy, i opłatę wnosi się dla każdej ze stref w innym miejscu (czyli jak chcesz wykupić opłatę w budce strażnika w strefie A to tylko na tę strefę). Ale można się jakoś dogadać. Szlaki dobrze wydeptane, z oznakowaniem gorzej.

Fogarasze- najwyższe pasmo Karpat w Rumuni: Swoboda totalna; żadnych zakazów, żadnych opłat, żadnych parków. Szlaki dobrze oznakowane (przynajmniej te w rejonie głównej grani)

Aha, jeszcze Włochy. Ale to bardzo szeroki temat, bo to i Mont Blanc (Monte Bianco) i Etna. W Alpach włoskich jak to w Alpach. Biwakować wolno, ale pod warunkiem, że nie śmiecisz i że nie ma wyraźnego zakazu. We Włoszech regiony mają pewną samodzielność i mogą być w tej materi różne przepisy. Musisz sprawdzać konkretnie. W Dolomitach właśnie jest zwyczaj, że cię nie będą ścigać, jak się rozbijesz wieczorem i rano zwiniesz, ale z pozostawieniem dziko rozbitego namiotu na cały dzień możesz mieć problemy. Szlaki oznaczone jednym kolorem. Bez mapy nie masz większych szans, by trafić do celu, zwłaszcza, gdy masz zamiar poruszać się bocznymi szlakami. Główne oznakowane w miarę dobrze, boczne gorzej. W strefie lodowców oczywiście tylko wydeptane ścieżki.
Jeśli można się wtrącić, to moim zdaniem najlepiej dojechać prosto do Ivanofrankivska (z Polski jeżdżą tam autobusy z różnych miejsc; z Przemyśla najłatwiej chyba mimo wszystko przez Lwów, ponoć pociągi Przemyśl - Lwów nie są liczone po taryfie międzynarodowej. Ale pociąg Lwów - Iwanofrankivsk trochę się ciagnie, autobus jest szybszy).
A, są też autobusy do prosto do Kałusza obsługiwane przez PKS Mińsk Mazowiecki (jadą z Warszawy), jeśli ktoś zamierza atakować Gorgany od zachodu.
We Frankivsku można przesiąść się na słynną "Czerwoną Rutę", czyli "dyzel pojizd Ivanofrankivsk - Rachiv", a jeszcze prościej mówiąc spalinowy pociąg, który przecina Karpaty w poprzek i jest też dobrą opcją na dostanie się w Czarnohorę i Świdowiec.
Jedzie wolno, ale jest to przy okazji wycieczka etnograficzna
Można też pojechać busem z dworca autobusowego, który jest w tym samym budynku co kolejowy.
Ważne, żeby dostać się do Mykułyczyna (wtedy wejście w góry przez Jawornik) albo Tatarowa (Tatariv) z którego atakuje się Chomika (można podejść kawałek doliną Prutca w stronę centrum narciarskiego Bukovel).
Potem idąc na wschód następnym miejscem z którego można się wydostać (na północ) jest wspomniana Bystrycja, z której jeździ kilka autobusów do Nadvirnej (stąd już łatwo do Frankivska), potem Osmołoda a dalej dopiero okolice przełęczy Wyszkowskiej.
Chodzić można by pewnie nawet na mapie amochodowej, bo góry są jak słonie.
Stowarzyszenie "Steżky Karpat" zajmuje się ostatnio znakowaniem szlaków i częściową wycinką kosówki na nich w celu ułatwienia dostępu w góry. Ale to tylko na głównych grzbietach.
Noclegi to problem nieco wirtualny, bo w górach możesz nocować gdzie chcesz. Co do sklepów muszę się zgodzić, że z wyrobami mięsnymi w górach na Ukrainie jest kiepsko (jeśli są, to i tak zwykle niedobre).
Papierów żadnych załatwiać nie trzeba.
To chyba nie będzie takie proste...
Czy któreś z polskich wydawnictw kartograficznych wydaje mapy alpejskie, andyjskie, himalajskie itp.?


Yyyy, bardziej chodziło mi o te bliższe góry a mianowice łuk Karpat m.in. rumunia, ukraina itd.
Naturalnie różne traperskie metody wyznaczania północy mozna sobie wsadzić... między bajki.
Zwykle wyznaczają lepsze/gorsze nasłonecznienie itp. a nie dokładny kierunek.
Orientowanie mapy wg krajobrazu - zapomnijmy, chaszczowanie z panoramką to unikalny mix.
Zatem kompas. GPSowi nie ufam (-; Im coś bardziej skomplikowane, tym łatwiej zawodzi.

Mapa - teraz są wprawdzie duże skale i porzadnie weryfikowane treści,
ale sugerowałbym zaufanie wyłącznie do warstwic (-;
Szatę roślinną i ścieżki - bardzo, baaardzo sporadycznie brać pod uwagę.
(chaszczowac zaczynałem z pełną błędów mapą 1:125000 - zapewne mam skrzywienie (-; )

Kluczowe jest identyfikowanie rzeźby terenu z rysunkiem mapy:
spadek/wznoszenie, identyfikacja odchodzących grzbietów, zauważanie zmieniającego się nachylenia i wypukłości stoków.
Dodatkowo - utrzymywanie kierunku marszu. To zabawne, ale nasze nogi 'idą różnie',
tzn. np. idąc prosto po płaskim we mgle - faktycznie zapewne zatoczymy łuk.
By zatem nie patrzec stale na kompas - wybieramy sobie obiekt (drzewo, skałka) w który celujemy,
po dojściu - kompas - i następny.
Kolejna rzecz - świadomosć szybkości marszu w rożnych warunkach - by szacować swoje położenie
w okolicach bez charakterystycznych cech, a wiedząc skąd i kiedy startowaliśmy.
Gdy cokolwiek widac - warto próbować weryfikowac miejsce pobytu, porównując kierunki
do widocznych wierzchołkow itp. (z mocno ograniczonym zaufaniem (-; )

Wybór drogi:
Marsz sztywno 'na azymut' - to w górach absurd. Zawsze wedle rzeźby.
Zdecydowanie odradzam potoki, bardzo polecam wazniejsze grzbiety.
(ważniejsze - tzn. nie skończą się za chwilkę w rozwidleniu jaru).
Zejście potoczkiem do potoku, potokiem do rzeki, rzeką do drogi - jest wprawdzie często polecanym
sposobem, gdy zupełnie nie mamy pojecia gdzie jestesmy,
ale skutecznym i bezpiecznym, powiedzmy, w polskich beskidach, w dzień i nie w zimie.
Grzbiet zaś to jedyne co prowadzi nas w miarę logicznie - zakladając, że potrafimy go nie zgubić / pomylic z bocznym
- zatem kontrolujemy jw. kierunek, spadek/wznoszenie, nastromienie i ukształtowanie stoków, odchodzące boczne, czas marszu itd.
Nie chodzi tez o marsz dokładnie grańką, gdy kilka metrów niżej jest ścieżka lub choć mniej krzola (-;

Oczywiście kosówka, wiatrołomy, młodniak itd. moga nam nieco skomplikowac spacer.
Zdarzało mi się iśc sporo po plataninie świerkowych pni - do ok. 2 m nad młodnikiem,
albo (jak chyba każdemu w ukraińskich Karpatach) przeciskac przez kosówkę
(ok. 4m wysokości, plątanina nieprzewidywalnie sprężystych gałezi, 30kg, żar z nieba, kurz i żywica z igiełek... (-; )
- zdecydowanie odradzam, sugerując unikanie - obchodzenie (-;

Naturalnie optymalnie byłoby chodzić ściezkami - i takich tez sporo jest zwłaszcza w pagórach
z gospodarka leśną i wypasem. Jednak i to z pewnymi zastrzeżeniami.
Zwykle przebiegają logicznie - z wsi do wsi, z wsi na halę/połoninę.
(ale szedłem już beztrosko 'płajami' które kończyły się jak uciął na połoninie - spychacz,
a nie wieki pasterstwa (-; - albo w lesie... przed wylotem próbnej sztolni (-; )
Czasem u nas (i nie tylko) bywaja znaczone (pasek lub dwa na drzewie) leśne linie oddziałowe.
Z reguły prowadzone są grzbietem - ale tez i potokiem (-; albo najpierw to, potem to (-;
Zatem tylko pomocniczo.
Drogi zrywkowe często niestety w dolnej części prowadzą korytami potoków
(choc nie będzie to już raczej jar zawalony pniami, zarośnięty jar, pelen kaskad).
"Ścieżki sarenek' (-; cóż - przydaja sie chwilami, ale często prowadzą do wodopoju,
do którego nam się nie śpieszy i którego okolice są stabilne dla raciczek,
ale dla wibrama pod plecakiem - niebardzo (-;

Naturalnie nie ryzykowałbym chaszczowania w terenie przepaścistym,
odradzał mocno - w chronionym,
nie polecał w zimie, ulewie, w nocy, czy ze znacznym obciążeniem.
I nigdy nie liczył na 100%ową bezbłędność (-;
I zawsze - ale to zawsze - w góry przynajmniej kompas, mapa, światło i ogień.

Serdeczności,

Kuba
Ukraina- Gorgany

Niewiele osób wie, że za naszą wschodnią granicą są jeszcze miejsca przyrodniczo nie odkryte, nie dotknięte masową turystyką i cywilizacyjną klątwą. Zwiedzanie takich miejsc „z lotu” motocykla i quada jest moją osobistą pasją, dlatego z grupą przyjaciół postanowiłem zwiedzić taki rejon, aby przeżyć przygodę, która na długo zapadnie nam w pamięci.

Wędrujemy w trójkę: Wojtek, Wojtek i Marzena, która swą dzielnością i umiejętnościami udowodni nam wiele, jak się później okaże. Postanawiamy zapuścić się w okolice Karpat ukraińsko- rumuńskich, gdzie czas się zatrzymał, życie toczy się powoli, a sklepy przypominają „okres wczesnego Gierka”. Jedną z zasad na wyprawie jest planowanie etapów zgodnie z tym, co przyniosą ze sobą aktualnie chmury. I tak, z powodu lejącego wciąż deszczu, niezaplanowaną bazą na 2 dni stała się Worochta ( N48°17,113` E24°34,239 WGS 84 ). Jest to jedna z najbardziej znanych wsi huculskich. W latach trzydziestych ub. wieku uzyskała status użyteczności publicznej i stała się jednym z centrów turystycznych. Wieś leży na wysokości 810-850 m n.p.m. i otoczona jest terenami Karpackiego Parku Narodowego. Wjeżdżając do Worochty warto zatrzymać się przy wiaduktach kolejowych. Wzniesione na przełomie XIX i XX wieku, są wraz z całą linią kolejową arcydziełem sztuki inżynierskiej. Przed wojną ta znana wieś letniskowa, miała bezpośrednie połączenie kolejowe z Warszawą. Teraz miejscowość jest dla nas ostatnią ostoją cywilizacji w najdzikszej części Beskidów Lesistych. Naszym celem wędrówek motorowych jest zapoznanie się z osobliwością Karpat Wschodnich. Okazuje się, że rumowiska skalne pokrywające grzbiety i szczyty, od których pochodzi określenie lokalnej nazwy "gorgan" tej części Beskidów Wschodnich, są dostępne dla enduro. Na wjazd należy, co prawda uzyskać pozwolenie z nadleśnictwa oraz przepustkę ze straży granicznej, o którą jest trudno, ale udaje się ją załatwić.

Niestety są to góry także trudne orientacyjnie. Znakowane szlaki pojawiają się sporadycznie, jest za to mnóstwo pasterskich ścieżek odchodzących we wszystkie strony. Góry są rzadko zaludnione, nie znajdziemy tu także wielu schronisk turystycznych. Dużym utrudnieniem są łany kosodrzewiny występujące w okolicy większości szczytów. Osobliwością jest występowanie wysokich opadów przekraczających w ciągu roku 1200 mm.

Pasmo Czarnohory, na które jedziemy to góry o specyfice znacznie odbiegającej od polskich Karpat.

Trzeba o tym pamiętać, że wybierając się na wyprawę musimy liczyć tylko na siebie, dlatego zmuszeni jesteśmy przypomnieć sobie jak posługiwać się kompasem i mapą. Pamiętajmy, że pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie, temperatura na grani czasem spada do zera nawet w środku lata, mgła utrudnia orientację i potoki przybierają momentalnie.

Czarnohora to góry piękne i intrygujące. Ich główną zaletą jest fascynująca i dzika przyroda oraz niewielka liczba turystów. Można tu wędrować dniami i nie spotkać nikogo. Jedynie główna grań oraz szlaki dojściowe na Howerlę 2061 m. n.p.m. i Popa Iwana 2028 m. n.p.m.), są bardziej uczęszczane, jednak dotyczy to tylko sezonu wakacyjnego. Choć brzmi to może paradoksalnie, ogromną zaletę tych gór stanowią też ludzie, miejscowi górale – Huculi. To dzięki nim góry „żyją”, widać stada pasących się krów, owiec i koni nadając tej części Karpat niezwykłego uroku i malowniczości. Proszę, przenieśmy się na krótko raz jeszcze do tej krainy jak z bajki.

Tekst dzięki upszejmości Wojtka Sławińskiego

więcej opisów i zdjęć z wypraw na www.3fun.pl w dziale wyprawy





Galeria zdjęć, możesz głosować i komentować zdjęcia:

Galeria zdjęć wyprawa Ukraina Gorgany
Mam nadzieję,że cały ten incydent szybko się zakończy i skupimy sie na rzeczach ciekawszych. Powielanie obiegowych opinii czy cytowanie bez sprawdzenia źródła jest niestety częstych grzechem autorów. Czytałem wywiad z człowiekiem, który niejako zawodowo pisał prace dyplomowe, licencjackie czy magisterskie. Wspominał jak to kiedyś miał problemy z literaturą do któregoś z tematów bo było jej mało więc,żeby było bardziej naukowo po prostu wymyślił parę "egzotycznych" książek z dawnych lat i z nieistniejących wydawnictw. Kilka lat później pisząc na podobny temat kupił świeżo wydane dzieło jakiegoś autorytetu i w bibliografii zobaczył te swoje wymyślone książki!!! Nie jestem specjalistą od spraw umocnień.To taki uboczny nurt moich zainteresowań.Pisząc coś w rodzaju monografii kościółka św.Piotra w Pilicy doszedłem do stycznia 1945 roku kiedy to zabytek spłonął. W zależności od aktualnej sytuacji politycznej sprawcami pożaru według "źródeł" byli raz Niemcy a raz Rosjanie. Szukając informacji o walkach w okolicach Pilicy zahaczyłem o tematykę fortyfikacyjną bo nie da się mówić o wyzwoleniu miejscowości w oderwaniu od tego co działo się w bliższej czy dalszej okolicy. Dostępne informacje o walkach pełne są sprzeczności i niejasności. Pomijam tu wszelkie aspekty propagandowe. W publikacjach opartych na opracowaniach rosyjskich dowódcą niemieckiej 75 DP walczącej szlaku Pilica-Olkusz-Sławków był gen. von Bohr. Według niemieckich źródeł w tym czasie dywizją dowodził gen.Arning. Nie sądzę żeby jedna i druga strona myliły się i choćby na podstawie zeznań jeńców nie wiedziały co dzieje sie u przeciwnika. Podejrzewam,że rosyjska ofensywa zaskoczyła 75 DP w czasie przerzucania z Karpat w rejon Miechowa gdzie miała stanowić odwód 17 Armii i jednostka weszła do walki tą częścią sił, która była na miejscu. Problem w tym,że Von Bohr nie występuje w żadnym spisie niemieckich generałów. Jedyną pasująca postacią może być von Behr.Według źródeł niemieckich von Behr od 09 lipca 1944 do 03 lutego 1945 dowodził dywizją Grafenwöhr co raczej nie do końca jest prawdziwe. Dywizja Grafenwöhr powstała w lipcu 1944. Organizacja dywizji nie została zakończona a na jej bazie rozpoczęto organizację 544 Grenadier Division,która od sierpnia 1944 weszła w skład 11 Korpusu SS, 17 Armii Grupy Armii Nord Ukraine. Od 9 października 1944 na jej bazie powstała 544 Volksgrenadier Division, która weszła w skład 59 Korpusu 17Armii i walczyła w styczniu 1945 w rejonie Dębicy. Von Behr,który formalnie od października 1944 był więc bez przydziału mógł,będąc "pod ręką" w 17 Armii objąć dowodzenie jakąś grupa bojową 75 DP podczas gdy gen.Arning oficjalnie dowodził jednostką. Nie mam innego pomysłu na rozwiązanie tej zagadki. A swoją droga jest to przykład na to,że w "drukowane" nie należy bezkrytycznie wierzyć. Żeby było ciekawiej w Wermachcie byli Generalleutnant Heinrich von Behr i Generalmajor Heinrich Baron von Behr. Ten drugi powinien być w tym czasie we Włoszech z 90 Panzer-Grenadier Division więc raczej na Jurę nie zawitał. Dzięki poszukiwaniom śladów von Bohra/Behra powoli powstaje opis walk na Jurze w 1945 roku. Wbrew obiegowym opiniom między Krakowem a Częstochową sporo się działo a 75 DP stanowiła dla Rosjan trudnego przeciwnika podobnie zresztą jak uznane wcześniej za rozbite 68 i 304 DP, których szlak bojowy prowadził przez Szczekociny i Ogrodzieniec. Pewnie więc nieuchronnie zagłębię się kiedyś w tematykę tutejszych fortyfikacji. Myślę ,że warto na nie spojrzeć okiem nie turysty a projektanta czyli spróbować ustalić jak one wyglądały czy też jak miały wyglądać jako system i ustalić czego dziś brakuje, co się nie zachowało,czego nie zdążono wybudować, jak poszczególne obiekty ze sobą współpracowały, jak wzajemnie kryły się ogniem. Dopiero taka rekonstrukcja dałaby odpowiedź na pytanie o ich faktyczna wartość bojową. Na podstawie tego co się zachowało, dawnych map i regulaminów jest to do zrobienia.
A propos łączenia komendą: gmaptool -jo gmapsupp.img *.img + parę innych ciekawostek.

Historia:
- ze względu na to, że do 60CSXa wgrywam zwykle zestaw nie większy niż 400MB nie używałem do tego celu gmpatoola. Po prostu zapuszczałem MapSource w trakcie obiadu i już (czas przygotowania i wysyłki via czytnik: ok. 10-15 minut)
- ponadto nie chciało mi się nigdy stworzyć zestawu pojedyńczych "produktów" bo wkurzalo mnie to kopiowanie z karty
- wykorzystując pojawienie się MapSource by PouchX oraz fakt że postanowiłem do Rino wgrać nieco więcej niż 400MB wygenerowałem sobie MapSourcem takie pliki:
- CNE2008.img (PL+CZ+SK+Niemcy do Berlina+pribaltika i Ukraina)
- ukraina.img (3.42 eL)
- topo-cz.img
- topo-sk.img
- topo-pl.img
- gpamapa.img (5a4)
- jura.img (mapcenter)
- karpaty.img (mapcenter)
- DEMbase.img (z mojej www)
- PUWG-92.img

Potem dałem: gmaptool -j -o gmapsupp.img *.img i .... poszło.
Skopiowałem na kartę, kartę do Rino i jest OK. Wyłączyłem zbędne mapsety i zabawa. Jakież było jednak moje zdziwienie, gdy po jakimś czasie po wyłaczeniu i ponownym włączeniu Rino i zamiast Topo_pl_100 zobaczyłem na ekranie GPMapę 5a4. Wchodzę do Menu - wszystkie MapSety aktywne

Parę prób i panika. Każde wyłączenie Rinos skutkuje tym, że odbiornik gubi ustawienia załączonych MapSetów traktując to wszystko razem jakby jeden zestaw - pomimo że w Menu lista mapsetów była prawidłowa.

Pierwsza myśl: Kuba coś "spsuł". Szybka zmiana firmwaru na oryginalny. To samo No to - myślę sobie - nie bedę przecież po każdym włączeniu odbiornika wykonywał operacji na mapsetach. Poustawiam priorytety tak, żeby zawsze topo_pl_100 była na wierzchu i już.

Mała próba tylko z dwoma mapami:

gmaptool -j -o gmapsupp.img -p 1 gpmapa.img - p 2 topo-pl.img

Pupa. Nie chodzi. Napisałem nawet bata, żeby sprawdzić czy nie ma literówki.
Nie. Taka składnia u mnie działa

OK. Zróbmy to inaczej:

gmaptool -j -o g1.img -p 1 gpmapa.img
gmaptool -j -o g2.img -p 2 gpmapa.img
gmaptool -j -o gmapsupp.img g1.img g2.img

Jest Karta do Rino i ..... pupa. Po włączeniu widzę GPMapę, chociaż dałem wyższy priorytet dla topo_Pl_100. Nic to. Moze zapomniałem jak działają priorytety? A może gmaptool tak nie działa. W każdym bądź razie - tak trochę podświadomie wyłączyłem GPMapę i .... Rino. Włączam jest Topo_Pl_100 Zatem albo różne priortytety spowodowały, że Rino rozróznia te mapsety albo za pierwszym razem przesadziłem z ilością map.

Ale nie. Te same mapy wysłane MapSourcem na dysk jako jeden plik gmapsupp.img - w ogóle bez używania gmaptoola - działają "kak toczno".

Po tym wszystkim (chyba zbyt pochopnie) usunąłem cały katalag o nazwie: "Zestawy gmaptool". Napisałem "zbyt pochopnie" bo teraz nie mam nawet możliwości sprawdzić czy przypadkiem w katalogu nie miałem jakichś śmieci, które opcja "*.img" dołączyła do zestawu w efekcie tego miałem efekt jaki miałem, czy też ja coś robiłem źle, czy w końcu (Andrzej sorry) jest to jednak jakiś bug softu.

Tak czy inaczej wracam do MapSource używanego w porze obiadowej
Po prostu muszę jadać dłuższe obiady
Od dłuższego czasu siedze i obczajam temat wyjazdu i eksploracji Ukrainy a dokładniej Karpat.
Wiem, ze wiekszość z Was ciepło myśli o Bieszczadach, pieszych wedrówkach, górskich serpentynach, pieknych okolicznościach przyrody, itd, itp. Nie zapominajcie, ze tuz za granicą, mozna doświadczyć tego w jeszcze wiekszej dawce a do tego bez zadnych ograniczeć, zakazów i nie przepychając sie wsród tłumu turystów. Są to tereny, na których od wieków mieszkali Polacy i pozostało tam wiele pamiątek polskości. Słowami pewnie was nie przekonam do końca, wiec troche info co ciekawego można tam znaleźć i zobaczyć znajdziecie np. tutaj:

Ciekawa stronka o atrakcjach regionu http://www.tourism-carpathian.com.ua/pl/region/region.php

tu też sporo info http://www.poznajukraine.com/

Polecam mapke Karpat Ukraińskich. Dokładna, laminowana mapa małego skrawka Karpat ale chyba najciekawszego. Po polsku, wiele przydatnych info i zaznaczone wszystko co warto tam zobaczyc + miejsca związane z polskoscią dostepna w empikach itp duzych salonach prasowych, wygląda tak: http://www.gandalf.com.pl/b/karpaty-ukrainskie-1250-000-mapa/

Topograficzne mapy sztabowe całej Ukrainy i Karpat też, są tu http://maps.vlasenko.net/

Kto zna moje zamiłowanie do włóczęgostwa pewnie pomyśli, ze to nie dla niego bo, kraj dziki, niedzwiedzie po ulicach grasują i nie bedzie w namiocie siedział, bo lubi minimum warunków, wygodne wyrko i ciepły prysznic. Przewidziałem i to

Mam tam koleżanke, napewno przyjmie Was i ugosci jak trzeba. Mieszka w Krajnikowie koło miasta Khust (Chust, Hust, to różne pisownie nazwy tego miasta, jakie znalazłem w necie). Mażna śmiało grupą tam do niej pojechać, na weenend zwykły albo długi, urlop lub przelotem jadąc do Rumunii. Swietne połozenie geograficzne niedaleko od Polskiej granicy, u wrót Karpat Ukraińskich i na pograniczu w bliskim sąsiedztwie Rumunii, Węgier i Słowacji, wiec mozna sobie robić wypady do sasiadów.

W maju sie do niej wybieram, polatać po górach wiec zrobie fotorelacje dla tych, których do tej pory nie przekonałem. Każdy motocyklista znajdzie tam tereny do jazdy dla siebie, nie tylko off

Ciekawa przygoda, niezapomniane wrażenia i wspomnienia gwarantowane. Jak to kiedyś sie mówiło, to jedyny słuszny kierunek wiec wyrabiać paszporty (kto nie ma) i na zieloną Ukrainę. Mysle, ze to doskonały pomysł na realizację hasła " wspólnych wypadów" które padło ostatnio na forum. Reklama forum bedzie wieksza.

>